RecenzjeCzego teraz słuchacie

Przesłuchałeś kolejną płytę... Podoba ci się? Nie? Napisz o tym!

Moderator: fantomasz

Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Twardziel
Posty: 607
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Re: Czego teraz słuchacie

Post #116372 autor: Depeche Gristle » 02 lut 2020, 20:23

Ostatni post z poprzedniej strony:

Martin Rev - See Me Ridin', 1996;
******
Style: rockabilly, synth pop, cold wave, new wave, minimal, experimental, pop psychodeliczny, ambient
Obrazek

Silent Circle - No. 1, 1986;
*****
Style: synth pop, italo disco, cold wave, gospel
Obrazek


See Me Ridin' - czwarty solowy album studyjny klawiszowca Suicide Martina Reva, który wydany został w 1996 roku. Był to przełomowy album, bowiem Martin Rev po raz pierwszy zaprezentował się w roli wokalisty i autora tekstów, co było przełomem w stosunku do jego poprzednich solowych albumów zawierających wyłącznie muzykę instrumentalną, ale także i do twórczości w Suicide, gdzie dotąd (jak i później) nie udzielał się jako wokalista.
Jak wszystkie poprzednie solowe albumy Martina Reva, także i See Me Ridin' muzycznie odwoływał się do stylistyki i brzmienia Suicide, tylko tym razem album po raz pierwszy zawierał materiał o charakterze piosenkowym, składając się z 13 krótkich, nie przekraczających z reguły dwóch-trzech minut quasi-piosenek z tekstami o miłości, utrzymanych w bliskim twórczości Suicide stylu rockabilly lat 60 i 70 w warstwie wokalnej, opakowanym w elektroniczno-synth popową retrospektywną szatę muzyczną, co w rzeczy samej było bezpośrednim odwołaniem się do twórczości Suicide, choć głos Martina Reva różni się od "Elvisowskiej" barwy wokalu Alana Vegi, prezentując bardziej słodką, soulową i czarną barwę, mimo to całkiem idealnie wpasowującą się stylistycznie do rockabilly. Trzynaście quasi-piosenek zostało uzupełnionych o trzy instrumentalno-eksperymentalne, awangardowe miniatury. Większość piosenek pozbawiona jest też sekcji perkusyjnej, bądź perkusja ograniczona została do pojedynczych beatów.
Album otwiera tytułowy See Me Ridin' pozbawiony sekcji rytmicznej numer o łagodnym soulowym wokalu w stylu rockabilly lat 60 i 70 osadzonym na chłodnej syntezatorowej przestrzeni voice humana. Podobną strukturę muzyczną prezentują utwory I Heard Your Name (z przetworzonymi wokalizami i pojedynczymi bębnami), Hop And Scotch oraz Told The Moon, choć ten ostatni zawiera klawiszowe i basowe zagrywki, a nawet szczątkową sekcję perkusyjną.
Pillars składa się z warstwy wokalnej opartej na minimalistycznej muzyce złożonej z archaicznych pulsów syntezatorowych w stylistyce lat 70 i wczesnych 80, podobnie rzecz prezentuje w Secret Teardrops, gdzie wokale opierają się na basowej pętli, pojedynczym delikatnym werblu i nielicznych klawiszowych zagrywkach.
Klasyczny mariaż synth popu z rockabilly, zarówno w liniach wokalnych, jak i w muzyce, prezentują No One Knows, Small Talk, I Made You Cry, Here We Go oraz najlepszy w albumowym zestawieniu Mine, który jako jedyny utwór płyty posiada klasyczną, złożoną sekcję rytmiczną, opartą jednak o mocno retrospektywny, wręcz archaiczny beat automatu perkusyjnego rodem z wczesnych lat 80. Kompozycja zawiera klasycznie new wave'owy basowy podkład, który na krótko przechodzi w syntezatorowy basowy puls.
W najdłuższym na albumie, blisko 4-minutowym Yours Tonight, linia wokalna opiera się na delikatnym elektronicznym tle poprzetykanym dźwiękami przypominającymi kapanie wody oraz powtarzającym się co jakiś czas ciężkim bębnieniem.
W Tell Me Why wokal osadzony jest na analogowym, nisko granym, opadającym i wznoszącym się syntezatorowym tle, na którym rozbrzmiewają sola archaicznego automatu perkusyjnego i chwytliwe, choć pełniące raczej rolę uzupełniającą motywy klawiszy.
Album uzupełniają wspomniane trzy instrumentalne miniatury o charakterze eksperymentalnym; Ten Two składa się z luźno powiązanych ze sobą syntezatorowych i perkusyjnych eksperymentów oraz orientalnych zagrywek klawiszy; Mari Go Round, to stanowiące podkład utworu syntezatorowe pętle uzupełnione o dźwięki banjo, orientalne bliskowschodnie partie klawiszy i odległe chłodne tło. Kompozycja przypomina nieco dokonania Yello.
Zamykająca album kompozycja Post Card składa się wyłącznie z luźno połączonych ze sobą różnorakich, eksperymentalnych zagrywek i solówek klawiszowych.
Album See Me Ridin' poprzez swój nazbyt archaiczny i retrospektywny charakter nie odniósł co prawda większego sukcesu komercyjnego, bowiem nawet Suicide w tamtym okresie prezentował współczesny styl bliski latom 90, jednakże zapewne sam Martin Rev rozmyślnie nagrał album niemal żywcem przeniesiony z przełomu lat 70 i 80 do lat 90, sentymentalnie wracając tym samym do początków kariery swojej macierzystej formacji Suicide. Bezsprzecznie był to też przełom dla twórczości Martina Reva, który udowodnił, że czuje się znakomicie nie tylko w roli instrumentalisty, ale także jako świetny tekściarz i wokalista.



No. 1 - pierwszy album studyjny wydany w 1986 roku przez niemiecki zespół Silent Circle, kojarzony głównie z nurtem italo disco, nie przypadkowo zresztą, choć szufladkowanie Silent Circle wyłącznie jako wykonawcy italo disco wydaje się nazbyt stereotypowe i zbytnim uproszczeniem.
W połowie la 80, u schyłku ery new romantic, synth pop stracił na znaczeniu; wielu wykonawców synth popowych, takich jak New Order, OMD, The Human League, Eurythmics, Simple Minds, Yello, Depeche Mode, Cabaret Voltaire i wielu innych, musiało liczyć się ze zmianą dotychczasowego stylu, wzbogaceniem instrumentarium, bądź przejściem w bardziej ambitne rejony muzyczne. Niektóre gwiazdy synh popu z początku lat 80 nie wytrzymywały presji i ulegały rozwiązaniu, w tym m.in. Soft Cell, Ultravox, Visage czy Classix Nouveaux.
Jednocześnie wraz ze spadkiem na znaczeniu synth popu, niezwykłą popularność zyskał nurt Italo Disco, będący znacznie prostszą i przystępniejszą odmianą synth popu wywodzącą się z nurtu Euro Disco.
Na początku lat 80, co sugeruje zresztą nazwa, italo disco przeżywało rozkwit we Włoszech, jednak już w połowie lat 80 nurt rozszerzył swoje wpływy na Francję, Holandię, Szwecję oraz Niemcy. Również w Polsce italo disco cieszyło się ogromną popularnością, głównie wśród muzycznych odbiorców, bowiem polscy wykonawcy niechętnie jednak sięgali po ten styl. Jednym z niewielu przykładów był Papa Dance, który w drugiej połowie lat 80 stał się gwiazdą nie tylko w Polsce, ale nawet w całym Bloku Wschodnim.
Na początku lat 90 wykonawcy wczesnego disco polo (wtedy nazywanego muzyką chodnikową) czerpali wiele rozwiązań z italo disco - choć w znacznie bardziej uproszczonej formie - jednakże z czasem cechy łączące italo disco z disco polo (poza nazewnictwem) całkowicie zanikły (współczesne disco polo nie ma w zasadzie nic wspólnego z italo disco).
Wracając jednak do RFN połowy lat 80, w tym czasie do tego kraju dotarła fala popularności italo disco; popularność zdobywali m.in. Modern Talking, Bad Boys Blue, CC Catch czy Fancy.
Dobrą koniunkturę na italo disco postanowił w 1985 roku wykorzystać niemiecki muzyk i producent Axel Breitung, współpracujący na początku lat 80 z Thomasem Andersem, późniejszą gwiazdą Modern Talking, dla którego skomponował dwa utwory - nie odniosły one jednak wtedy większego sukcesu.
W 1985 roku Axel Breitung skompletował skład nowo powołanego zespołu Silent Circle, angażując wokalistę Martina Tychsena i perkusistę Jürgena Behrensa ukrywającego się pod pseudonimem CC Behrens. Do współpracy zaangażowano też wielu producentów, w tym Bernda Dietricha.
W 1986 roku ukazał się debiutancki album Silent Circle zatytułowany No. 1, promowany poprzez cztery single.
Album otwiera singlowy Touch In The Night, który stał się największym przebojem Silent Circle podbijającym dyskoteki w całej Europie, zaś singiel uplasował się na 15 miejscu w Niemczech, prawdziwym hitem stał się w ZSRR, gdzie zajął 6 miejsce.
Utworowi bliżej jest jednak do klasycznie synth popowego stylu, aniżeli do italo disco dzięki bardziej złożonej sekcji rytmicznej i soczystym basowym pulsom; oprócz przebojowej linii wokalnej, numer zawiera chwytliwy, popularny w latach 80 japoński motyw klawiszy. Na No. 1 Touch In The Night zaprezentowany został w wydłużonej względem singlowej wersji.
Sib Dub Dua jest już przedstawicielem klasycznego stylu italo disco, przypominającego dokonania Modern Talking czy Bad Boys Blue; numer oparty jest o prosty beat automatu perkusyjnego, równie prosty puls basu, chwytliwe melodie i przebojowe linie wokalne. Podobny styl prezentują Moonlight Affair, Anywhere Tonight oraz singlowy przebój Stop The Rain In The Night.
Synth popowy Give Me Time przypomina dość mocno klimaty OMD z albumu Junk Culture; wpływy OMD słychać w spokojnym Dreams, jednak w refrenach kompozycja przyśpiesza, nabierając charakteru klasycznego italo disco.
Shy Girl zarówno pod względem muzycznym, jak i wokalnym przypomina dokonania Kajagoogoo i Limahla, z kolei spokojna ballada z soulowymi naleciałościami przypomina pod względem muzycznym i linii wokalnych styl szwedzkiego zespołu Secret Service.
Hide Away - Man Is Comin'! - pierwszy singiel i przebój Silent Circle - w klimacie klasycznego italo disco, jest połączeniem stylów znanych z twórczości niemieckich gwiazd italo disco lat 80 Bad Boys Blue, Modern Talking i Fancy'ego. Nie ma więc przypadku w tym, że tym właśnie numerem Silent Circle od początku zaskarbili sobie całe rzesze fanów w Europie.
Jednak najlepszym, obok Touch In The Night, momentem albumu jest For You, zupełnie różniący się od reszty utworów, zaśpiewany jedynie przy akompaniamencie gospelowych chórów. Kompozycja w stylu gospel stanowi całkowitą odskocznię od utanecznionej całości.
Reedycję albumu w 1999 roku uzupełniono o nową wersję Touch In The Night, opartą jednakże w całości na oryginalnym brzmieniu z lat 80, uwspółcześnioną nowoczesną taneczną sekcją rytmiczną.
Album No. 1 okazał się wielkim sukcesem komercyjnym, największym w dorobku Silent Circle, wszystkie single pochodzące z albumu stały się hitami dyskotek, a mimo to, trzy lata po ukazaniu się albumu, wskutek nieporozumień wewnętrznych Silent Circle zawiesił działalność, by wznowić ją w latach 90. Na następny album zespołu trzeba było czekać do 1994 roku, jednak wydany wtedy Back nie powtórzył już sukcesu No. 1.
Entertainment Trough Pain
--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Twardziel
Posty: 607
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #116379 autor: Depeche Gristle » 09 lut 2020, 19:51

Prodigy - The Fat Of The Land, 1997;
******
Style: new wave, rock elektroniczny, drum'n'bass, break beat, dark wave, cold wave, industrial, noise, hip-hop, post punk, experimental, ebm, neofolk
Obrazek

Kraftwerk - 3 - D 1 2 3 4 5 6 7 8, 2017;
******
Style: synth pop, industrial, electro, cold wave, minimal, house, experimental, neue deutsche welle
Obrazek


The Fat of the Land - trzeci album brytyjskiej formacji The Prodigy, wydany 30 czerwca 1997 roku, był przełomowym wydawnictwem nie tylko z racji tego, że zespół po raz pierwszy - i jedyny - zaprezentował się bez „The” w swojej nazwie, skracając swój szyld do „Prodigy”. Przede wszystkim muzyka zespołu ewoluowała w kierunku bardziej rockowego oblicza, czego symptomy obecne były już na poprzednim albumie The Prodigy - Music for the Jilted Generation (1994).
W drugiej połowie lat 90 nastąpił koniec ery grunge, po którym niszę wypełniać zaczęła rodząca się scena nu metal. Jednocześnie ogromną popularność osiągnęła scena techno i rave, jednakże The Prodigy postanowili pójść o krok dalej, łącząc dotychczasowy styl prezentowany na poprzednich dwóch płytach, z żywym instrumentarium, prezentując o wiele cięższe, bardziej organiczne granie, niż do tej pory - tym bardziej, że na ciężką muzykę ciągle było zapotrzebowanie, czego w tamtym okresie przykładem był sukces albumu Sehnsucht niemieckiego zespołu gotyk-metalowego Rammstein.
Ruch The Prodigy w dobrym kierunku potwierdzały zresztą sukcesy singli Firestarter i Breathe, zapowiadających wydanie albumu The Fat of the Land, jeszcze na długo (odpowiednio 15 i 8 miesięcy) przed ukazaniem się płyty, które plasowały się na czołowych miejscach list przebojów po obu stronach Atlantyku.
Album The Fat of the Land otwiera, utrzymany jeszcze w stylistyce z poprzedniego albumu The Prodigy, kontrowersyjny numer Smack My Bitch Up z wykrzyczaną tytułową frazą, który ukazał się na singlu już po wydaniu albumu. Numer, poprzedzony krótką, 10-sekundową introdukcją składającą się z gitarowego sampla, oparty jest o charakterystyczny dla The Prodigy z dwóch poprzednich albumów ciężki drum and bassowy beat sekcji rytmicznej oraz równie ciężkie i duszne elektroniczne pulsy i brudne elektroniczne tło. W drugiej części kompozycja na chwilę łagodnieje, niemal do form ambientowych, zaś na tym tle pojawiają się bliskowschodnie kobiece wokalizy wokalistki Shahin Badar, po czym utwór powraca do ciężkich form. Co prawda singiel nie osiągnął aż tak zawrotnych wyników na listach przebojów, jak Firestarter i Breathe, ale i tak stał się ogólnoświatowym przebojem, budząc do tego ogromne kontrowersje poprzez teledysk. Wiele stacji telewizyjnych zabroniło emitowania teledysku Smack My Bitch Up; jedyną stacją jaka emitowała teledysk była VIVA Zwei, ale i tak czyniła to po godzinie 23:00. Teledysk ponadto wywołał protesty ze strony środowisk feministycznych, które zarzucały mu zachęcanie do przemocy wobec kobiet. Sam zaś utwór doczekał się miana "najbardziej kontrowersyjnej piosenki wszech czasów" w 2010 roku.
Breathe prezentuje zupełnie nowe, rockowe oblicze The Prodigy; co prawda sekcja rytmiczna dalej oparta jest na ciężkim drum and bassowym podkładzie, to warstwa muzyczna zbudowana jest już na punkowych riffach gitarowych, industrialno-rockowej sekwencji oraz wibrującym dusznym tle. W dodatku w roli głównego wokalisty debiutuje Keith Flint, którego charyzmę i talent wokalny dostrzegł lider i klawiszowiec zespołu Liam Howlett. Wokal Keitha Flinta, wspieranego w refrenie przez Maxima Reality'ego, cechował się ewidentnie ostrym i punkowym stylem, co tylko podkreślało o wiele bardziej rockowe nowe oblicze The Prodigy. W dodatku niemały szok wywołał nowy image Keitha, który niejednokrotnie podejrzewany był o satanizm.
Diesel Power, z gościnnym udziałem rapera Kool Keitha, jest połączeniem ciężkiej break beatowej rytmiki z mroczną i duszną, industrialną elektroniką oraz w całości rapowaną linią wokalną.
W Funky Shit, z dość charakterystycznym uwydatnionym industrialno-ebm-owym pulsem sekwencera, słychać jest wyraźne fascynacje twórczością Front 242, sam zaś utwór opiera się na drum and bassowym podkładzie rytmicznym, klawiszowych sekwencjach oraz ostrych jak brzytwa elektronicznych liniach melodii. W drugiej części ebm-owo-industrialny puls wspomagany jest na moment przez drugi sekwencerowy puls. Słynna fraza utworu "oh my god, that's the funky shit" pochodzi z repertuaru Beastie Boys i podobno została zakupiona przez wytwórnię XL Recordings kwotą 3000 funtów. Utwór kończy eksperymentalne interlude oparte na wyciu policyjnej syreny na tle eksperymentalnej elektroniki.
Elektroniczno-punkowy Serial Thrilla łączy ciężkie break-beatowe uderzenie sekcji rytmicznej z przechodzącą w odległe wycie syren chłodną i duszną elektroniką stanowiącą tło, ostrymi punkowymi riffami gitarowymi zapożyczonymi z utworu Selling Jesus grupy Skunk Anansie oraz stricte punkową linią wokalną. W drugiej części kompozycji pojawiają się eksperymenty z mixowaniem utworu.
Mindfields jest kolaboracją drum and bassu w sekcji rytmicznej z industrialno-transowym pulsem, chłodnym i mrocznym tłem, elektronicznymi liniami melodycznymi przypominającymi te, pochodzące z albumu Music for the Jilted Generation, rapowaną sekcją wokalną Maxima Reality'ego, zaś całość dopełnia chwytliwy motyw klawiszowy. Utwór zasłynął ponadto jako ścieżka dźwiękowa kultowego filmu SF Matrix (1999, reż. Lana Wachowski i Lilly Wachowski).
Nieco wytchnienia od ciężkich klimatów stanowi 9-minutowy Narayan z gościnnym udziałem wokalisty Kula Shaker Crispiana Millsa. Kompozycja o dość transowym charakterze, oparta jest na drum and bassowej sekcji rytmicznej oprawionej soczystymi elektronicznymi brzmieniami, syntezatorowymi pulsami oraz wibrującymi zagrywkami klawiszy i industrialnymi warkotami w tle. W drugiej części utwór nabiera plemiennego charakteru, zarówno za sprawą szamańskich wokali, jak i elektronicznego tła; pod sam koniec utwór przechodzi w fazę instrumentalną, w której dominują popisowe partie szaleńczo energetyzujących perkusyjnych solówek sekcji rytmicznej, która przybiera wręcz rockowego wymiaru.
Firestarter, pierwszy singiel, który ukazał się blisko półtorej roku przed premierą The Fat of the Land, jako pierwszy zaszokował fanów The Prodigy nowym wizerunkiem grupy i jej nowym stylem, z demonicznym Keithem Flintem jako głównym wokalistą. Numer posiada strukturę podobną do Breathe, choć więcej jest tu elektronicznego brzmienia, niż gitar, które stanową bardziej odległe, choć ciężkie tło, sama zaś elektronika dzieli się na falującą przestrzeń i ciężką industrialną oprawę zespoloną z potężnym drum and bassowym uderzeniem sekcji rytmicznej. Linia wokalna natomiast jest bliska ostrej punkowej deklamacji. Numer przypomina nieco dokonania Yello z lat 90, choć w o wiele cięższym wydaniu. W utworze wykorzystano sample z utworu The Art of Noise - Who's Afraid (of the Art of Noise?).
Firestarter nie tylko stał się ogólnoświatowym przebojem The Prodigy, ale do dziś jest najbardziej rozpoznawalnym, kultowym utworem w dorobku zespołu, wręcz jego wizytówką.
Instrumentalny Climbatize, to drugi na albumie moment wytchnienia od ciężkich brzmień. Kompozycja charakteryzuje się break beatową sekcją rytmiczną, gęstym podkładem gitary basowej, orientalnymi, bliskowschodnimi solówkami oraz chłodną przestrzenią z chropowatymi sekwencjami i licznymi syntezatorowymi szumami.
Album finalizuje agresywny, elektroniczno-punkowy Fuel My Fire pochodzący z repertuaru grupy L7, z gościnnym udziałem wokalistki Republica Saffron. Numer charakteryzuje się agresywnym i szybkim, utrzymanym w zabójczym tempie break beatowym rytmem, punkowymi riffami gitarowymi i wokalami, wyrazistymi solówkami organowymi Vox Continental, wysokimi, choć ostrymi partiami klawiszy i new wave'owym klimatem.
The Fat of the Land jest nie tylko najlepszym albumem w dorobku The Prodigy; to jeden z najważniejszych albumów w historii muzyki elektronicznej, obok takich klasyków, jak Autobahn (Kraftwerk), Oxygène (Jean-Michel Jarre) czy Violator (Depeche Mode). Album okazał się przełomowy nie tylko dla The Prodigy, ale dla całej ówczesnej sceny elektronicznej.
The Fat of the Land na całym świecie sprzedał się w nakładzie ponad 10 milionów egzemplarzy; był notowany na pierwszych miejscach list przebojów w Austrii, Australii, Holandii, Finlandii, Niemczech, Nowej Zelandii, Norwegii, Szwecji, Szwajcarii, Wlk. Brytanii i USA.
Dla samego The Prodigy The Fat of the Land był mniej więcej tym samym, czym dla Depeche Mode był album Black Celebration; w jednym i w drugim przypadku oba zespoły raz na zawsze pozbyły się etykietki bandów grających do tańca i wyłącznie dla młodzieży; oba albumy przyniosły zespołom szacunek w świecie zespołów rockowych i metalowych.


3-D 1 2 3 4 5 6 7 8 - album kompilacyjny, wydany przez Kraftwerk 26 maja 2017 roku, nakładem wytwórni Parlophone Records Limited.
Legendarny elektroniczny band Kraftwerk, jak żaden inny zespół, do perfekcji opanował wielokrotne wydawanie jednego i tego samego produktu, za każdym razem w zmienionym tylko opakowaniu.
W latach 70 Kraftwerk, pomijając fakt, ze w zasadzie wprowadził muzykę elektroniczną do kanonu muzyki pop, stał się synonimem technologii wyprzedzającej swoje czasy. Jego upadek stał się faktem wraz komercyjną porażką wydanego w 1986 roku albumu Electric Café, co też zapewne było przyczyną głębokiej niechęci do tego albumu lidera i wokalisty zespołu Ralfa Hüttera, i nieumieszczenia go na serii reedycji oraz w boxie The Catalogue w 2009 roku (zamiast Electric Café ukazała się dziwna kompilacja materiału z Electric Café i singla The Telephone Call z 1987 roku, zatytułowana Techno Pop), zresztą album Electric Café nie doczekał się również swojego sequela na 3-D The Catalogue, zamiast niego, zaprezentowano sequel kompilacji Techno Pop.
W 1986 roku muzyka elektroniczna była już w pełni ukształtowana, choć era synth popu chyliła się ku upadkowi, co mogło być przyczyną porażki Kraftwerk, który nie potrafił odnaleźć się w nowej rzeczywistości.
W 1991 Kraftwerk po raz pierwszy zaprezentował stary materiał opakowany na nowo, zatytułowany The Mix, który został bardzo ciepło przyjęty. Od tej pory zespół kilkakrotnie jeszcze "odświeżał" stary materiał; w 2005 roku ukazał się album koncertowy Minimum-Maximum pochodzący ze światowej trasy promującej album Tour de France Soundtracks, zawierający w głównej mierze "odświeżony" stary materiał; album cieszył się dużym powodzeniem, otrzymując m.in. nominację do nagrody Grammy, nic więc dziwnego, że Kraftwerk, zamiast ryzykując reputację wydając nowy materiał, który mógłby zostać źle przyjęty przez krytykę lub okazać się komercyjną klapą, po raz kolejny postanowił sięgnąć po coś, co przynosiło mu już niejednokrotnie sukces - po raz kolejny na nowo "odświeżyć" stary materiał.
Minęły już czasy, kiedy technologia nie nadążała, czy wręcz goniła Kraftwerk; od przeszło trzech dekad zespół stał się narzędziem technologii, z czym się wyraźnie pogodził, a nawet całkiem dobrze się z tym faktem czuł.
Poczynając od początku lat 10 XXI wieku, zespół zainteresował się technologią video 3 D, która nie była już żadną nowością, ale też żaden - przynajmniej znany - wykonawca po tą technologię nie sięgnął. Kraftwerk zaczął więc na koncertach łączyć swoją muzykę z wizualizacjami w technologii 3 D. Był to też pretekst, do realizacji kolejnego wydawnictwa zawierającego stary-nowy materiał. W latach 2012-16, zespół na potrzeby takiego wydawnictwa zagrał serię koncertów prezentując w całości materiał z płyt z lat 1974 - 2003 (za wyjątkiem oczywiście Electric Café, który ponownie zastąpiła kompilacja Techno Pop), począwszy od występu w Museum of Modern Art w Nowym Jorku (9–17 kwietnia 2012 r.), przez koncerty w Kunstsammlung Nordrhein-Westfalen w Düsseldorfie (11–20 stycznia 2013 r.), Tate Modern w Londynie (6–14 lutego 2013 r.), Akasaka Blitz w Tokio (8–16 maja 2013 r.), Sydney Opera House (24–27 maja 2013 r.), Walt Disney Concert Hall w Los Angeles (18–21 marca 2014 r.), Burgtheater w Wiedniu (15–18 maja 2014 r.), Fondation Louis Vuitton w Paryżu (6–14 listopada 2014 r.), Neue Nationalgalerie w Berlinie (6-13 stycznia 2015 r.), Paradiso w Amsterdamie (16 –23 stycznia 2015 r.), DR Koncerthuset w Kopenhadze (26 lutego - 1 marca 2015 r.), Opera w Oslo (4–7 sierpnia 2016 r.), po występ w Muzeum Guggenheima w Bilbao (7–14 października 2016 r.). Z nagranego podczas tych koncertów materiału wyselekcjonowano każdy z utworów i poddano kolejno cyfrowej obróbce; całkowicie wyczyszczono też cały materiał ze wszelkich dźwięków pochodzących od publiczności, dzięki czemu materiał brzmi - i można go też tak traktować - jak studyjny.
Na podstawie tego materiału skompilowano "na nowo" każdy z albumów z lat 1974 - 2003 i umieszczono w boxie 3-D The Catalogue, tym samym Kraftwerk nie tylko "odświeżył" stary materiał, ale wzorem swoich elektronicznych pobratymców Tangerine Dream, Jeana-Michela Jarre'a czy Mike'a Oldfielda, zupełnie "na nowo" nagrał swoje stare albumy sprzed lat.
Wydawnictwo 3-D 1 2 3 4 5 6 7 8 jest kompilacją wybranych utworów, pochodzących z 8-płytowego boxu 3-D The Catalogue, ułożonych chronologicznie do roku, w którym wydany został dany album.
Set otwiera rzecz jasna Autobahn, daleki co prawda od swojego progresywnego przodka, ale ze wszystkich wersji prezentowanych na przestrzeni kilkudziesięciu lat, ta jest najlepsza i najbardziej zbliżona brzmieniowo do oryginału, mimo ograniczenia wyłącznie do elektronicznego instrumentarium i minimalistycznej formy. Również długość bliższa jest pierwowzorowi, utwór trwa bowiem blisko 15 minut, na które składają się zasadniczo trzy części; pierwsza, choć minimalistyczna i stricte synth popowa, najbardziej zbliżona jest pod względem brzmienia, melodii i wokalu do wersji albumowej z 1974; krótka środkowa część odwołuje się do wersji z The Mix (1991), by przejść do trzeciej części, również odwołującej się brzmieniowo i melodycznie do 1974 roku, choć wokal jest tu przetworzony przez vocoder, zaś sekcja rytmiczna jest gęstsza i wyraźniejsza niż w oryginale. Całościowo jest to najlepszy moment całego albumu.
Radioactivity poprzedza bardzo bliski oryginałowi króciutki Geiger Counter oparty na beatach osadzonych na tle trzasków licznika Geigera. Sam zaś Radioactivity, po raz kolejny zresztą, został zmieniony, przede wszystkim w warstwie tekstowej. Utwór został zaprezentowany w wersji bliskiej tej z Minimum-Maximum, składającej się z dwóch części; spowolnionej i bardziej industrialnej części pierwszej oraz bardziej tanecznej i synth popowej części drugiej, z tym, że część pierwsza została zmieniona tekstowo, śpiewana jest po japońsku, tekst odwołuje się do katastrofy w elektrowni atomowej w Fukushimie. Druga część śpiewana jest standardowo po angielsku ze znanym już tekstem. Brak jest też słynnego wprowadzenia ostrzegającego przed skutkami katastrofy nuklearnej, za to do przetworzonej deklamacji "Tschernobyl, Harrisburgh, Sellafield, Hiroshima" dodane zostało "Fukushima".
Trylogia Trans-Europe Express, Metal on Metal, Abzug zaprezentowana została w wersji bliskiej The Mix, jednak dwa ostanie utwory są znacznie skrócone - do nieco ponad dwóch minut.
The Man-Machine najbliższy jest wersji z Minimum-Maximum, choć poprzedzony jest minimalistycznym wokalnym wstępem, jest też bardziej minimalistyczny pod względem sekcji perkusyjnej i basowego pulsu oraz chłodniejszy brzmieniowo; druga strofa śpiewana jest po niemiecku.
Numbers i Computer World bliskie są wersji z Minimum-Maximum, choć różnią się tylko niewielkimi detalami w postaci dodatkowych innowacji czy przetworzonego głosu powtarzającego wartość cyfry w innym momencie, niż uprzednio.
Boing Boom Tschak nawiązuje brzmieniowo do oryginału z Electric Café, choć pojawiają się tu dodatkowe innowacje.
Techno Pop, choć znacznie ucięty do niespełna trzech minut, zachowuje brzmienie pierwowzoru, przy jednoczesnym przyśpieszeniu dzięki dodaniu groove do sekcji rytmicznej. Tekst utworu zaprezentowany w formie deklamacji - klasycznej, jak i przetworzonej - zaśpiewany został w każdym z języków, w jakim utwór był prezentowany: po angielsku, niemiecku i hiszpańsku.
Music Non Stop z kolei przedstawiony został w bardziej innowacyjnej i wydłużonej do blisko ośmiu minut wersji.
Remixowa wersja The Robots rozkręca się powoli, by w końcu nabrać szybkiego tanecznego rytmu przypominającego wersję z The Mix, choć sama sekcja rytmiczna jest bardziej retrospektywna, zaś brzmienie nawiązuje do remixów utworu z początków lat 90, znanych przede wszystkim z bootlegów, choć czasami zespół prezentował też taką wersję podczas koncertów.
Tour de France, choć poprzedzony został minimalistyczną introdukcją znaną z Minimum-Maximum, brzmieniowo bliski jest oryginałowi z 1983 roku.
Całość finalizują cztery miniatury składające się na Tour de France z Tour de France Soundtracks - Prologue, Étape 1, Chrono i Étape 2, zaprezentowane w wersjach niemal identycznych, jak na Minimum-Maximum, dodatkowo Prologue wyposażony został w dynamiczną i pulsującą sekcję rytmiczną, co tylko korzystnie wpłynęło na tę miniaturkę.
3-D The Catalogue i 3-D 1 2 3 4 5 6 7 8 okazały się spodziewanym sukcesem komercyjnym, docierając do 4 miejsca w Niemczech (Offizielle Top 100), 7 miejsca w Belgii oraz 24 miejsca UK Albums w Wlk. Brytanii.
Album w 2018 roku uhonorowany został nagrodą Gammy w kategorii Best Dance/Electronic Album.
Entertainment Trough Pain

--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Twardziel
Posty: 607
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #116384 autor: Depeche Gristle » 16 lut 2020, 18:49

Heldon - Electronique Guerilla, 1974;
******
Style: rock elektroniczny, rock eksperymentalny, krautrock, drone, art rock, dark wave, cold wave, rock psychodeliczny, noise, jazz rock, ambient, minimal, musique concrète
Obrazek

Deutsch Amerikanische Freundschaft - Gold Und Liebe, 1981;
******
Style: neue deutsche welle, industrial, ebm, synth pop, post punk, cold wave, minimal, dark wave
Obrazek


Electronique Guerilla - debiutancki album formacji Heldon, nagrywany w latach 1973-74, wydany został w 1974 roku.
Heldon został powołany przez studenta filozofii na Sorbonie Richarda Pinhasa w 1973 roku. Począwszy od końca lat 60, Richard Pinhas grał na gitarze w amatorskich zespołach blues-rockowych; jego pierwszym poważnym zespołem była w 1972 roku art.-rockowa formacja Schizo, która wydała dwa single, jednakże w następnym roku Schizo uległa rozwiązaniu, wobec czego Richard Pinhas powołał nową formację, której nazwę zaczerpnął z twórczości amerykańskiego pisarza, reżysera, twórcy ruchu Beatników i nieformalnego ojca chrzestnego subkultury hippisowskiej Williama S. Burroughsa. Od samego też początku, jeszcze w czasach Schizo, główną inspiracją Richarda Pinhasa była filozofia Fryderyka Nietzschego, zaś muzycznie inspirował się twórczością King Crimson, Roberta Frippa i Briana Eno.
Francja w latach 70 nie wykształciła tak wpływowej sceny alternatywno-rockowej, jak prog-rockowa scena w Wlk. Brytanii czy scena krautrocka w Niemczech, mimo to także we Francji powstało na przełomie lat 60 i 70 kilka zespołów nagrywających ambitną muzykę, m.in. Triangle, z którego na szerokie wody wypłynął potem Jean-Michel Jarre, czy najbardziej znany francuski prog-rockowy zespół Gong. Powstała też tzw. scena zeuhlowa, do której należały m.in. Magma, Eskaton, Dün, Art Zoyd, Lard Free czy właśnie Heldon.
Muzyka wczesnego Heldonu opierała się przede wszystkim na brzmieniu syntezatora EMS Synthi AKS i starej gitary Gibson Les Paul z 1954 roku. Muzycznie najbliżej było zatem Heldonowi do niemieckiej sceny krautrockowej, bowiem główne brzmienie muzyki zespołu opierało się na syntezatorze, sam wymiar muzyki był też mocno eksperymentalny, gdyby więc zespół tworzył i nagrywał w Niemczech, należałby z całą pewnością do sceny krautrockowej - i pewnie byłby o wiele bardziej znany.
W spadku po grupie Schizo pozostało Richardowi Pinhasowi studio, które nosiło nazwę tejże grupy, oraz utwory z dwóch singli, które artysta postanowił wykorzystać na potrzeby debiutanckiego wydawnictwa Heldonu - Electronique Guerilla. Album otwiera jednak syntezatorowa miniatura Zind oparta w całości na niskim, drone'owym brzmieniu, poprzetykanym podnoszącymi się i opadającymi sprzężeniami.
Back To Heldon opiera się na zagęszczonych syntezatorowych zapętleniach osadzonych na nisko granym drone'owym tle, w którym zawieszone zostały przetworzone elektronicznie gitarowe riffy. W drugiej połowie utworu syntezatorowe pętle ustępują, zastąpione przez liczne syntezatorowe bulgoty, pulsy i eksperymenty dźwiękowe; w miejsce gitarowych riffów pojawiają się z kolei powtarzalne klawiszowe sekwencje.
Charakterystyką albumów Heldonu był fakt, że oprócz utworów stricte elektronicznych, zespół znajdował na nich miejsce także dla kompozycji art.-rockowych, co było pozostałością po twórczości w Schizo oraz miało związek z inspiracjami muzyką King Crimson.
Art.-rockowa Northernland Lady jest powrotem do stylistyki Schizo; utwór opiera się na podkładzie gitary rytmicznej, w tle zaś słychać wysokie riffy gitarowe w stylu Roberta Frippa, klawiszowe solówki w orientalnym japońskim stylu (można rzec, że to Heldon, nie Kraftwerk, jest pionierem tego modnego w latach 80 trendu), oraz naprzemienne wysokie (epizodycznie) i niskie (zdecydowanie częstsze) brzękliwe solówki syntezatora uzupełniające tło.
Równie art.-rockowy, choć utrzymany bliżej tradycyjnej rock'n'rollowej struktury utworu jest Ouais, Marchais, Mieux Qu'en 68 (Ex : Le Voyageur) pochodzący jeszcze z repertuaru Schizo; utwór oparty jest na konwencjonalnej rockowej sekcji rytmicznej oraz mocnych i wyrazistych riffach gitarowych. Pojawiają się też rozbudowane klawiszowe solówki o jazz-rockowym zabarwieniu, a także subtelne organowe tło. Utwór posiada rzadką w przypadku Heldonu warstwę wokalną, a w zasadzie deklamację w gościnnym wykonaniu francuskiego filozofa Gillesa Deleuze'a, recytującego wybrane fragmenty książki "Ludzkie, arcyludzkie" Fryderyka Nietzschego.
Circulus Vitiosus jest powrotem do elektronicznego oblicza muzyki Heldon; dominują tu charakterystyczne już wtedy dla zespołu zagęszczone wibrujące syntezatorowe pętle, w których tle słychać przetworzone, przeciągłe solówki gitarowe i analogowe klawiszowe partie. Pod koniec utworu zagęszczone pętle ustępują miejsca syntezatorowym pulsom i ciągle powtarzającej się syntezatorowej sekwencji, choć odległe przetworzone solówki gitarowe nie milkną, w końcu atmosfera znowu gęstnieje za sprawą wibrujących energicznych syntezatorowych zapętleń.
Album wieńczy miniatura Ballade Pour Puig Antich, Révolutionnaire Assassiné En Espagne. Numer oparty jest na syntezatorowych dźwiękach szumów atmosferycznych i morza oraz elektronicznych wibracjach i sygnałach wypełniających przestrzeń, której podstawę stanowi basowy puls podkładu muzycznego oraz delikatne zagrywki gitary w stylu Roberta Frippa i Micheala Rothera.
Chociaż album Electronique Guerilla nie odniósł komercyjnego sukcesu, co zresztą jest w pełni zrozumiałe, album jest dziś jednym z najbardziej kultowych wydawnictw muzyki elektronicznej, zaś w latach 70 wpłynął na twórczość m.in. Throbbing Gristle i Cabaret Voltaire.


Gold und Liebe - czwarty album niemieckiej formacji nurtu neue deustche welle Deutsch Amerikanische Freundschaft, nagrywany między sierpniem, a wrześniem 1981 pod okiem legendarnego producenta Conny'ego Planka, wydany został pod koniec 1981 roku. Po ogromnym sukcesie poprzedniego albumu D.A.F. Alles Ist Gut, formacja postanowiła kontynuować obrany na tamtym albumie kierunek, toteż Gold und Liebe stanowi zasadniczą kontynuację Alles Ist Gut. Na obydwu albumach, w elektroniczno-punkowo-industrialnej oprawie muzycznej, brak jest zbędnych przestrzeni muzycznych, choć często industrialny puls sekwencera podszyty jest klawiszową partią czy zagrywkami na cymbałkach. Tę charakterystykę Deutsch Amerikanische Freundschaft wypracowali jeszcze na swoim drugim albumie - Die Kleinen und die Bösen (1980).
Album Gold und Liebe otwiera utrzymany mocno w klimacie piosenki Der Mussolini utwór Liebe Auf Den Ersten Blick, z charakterystycznym dla D.A.F. ciężkim, suchym i mechanicznym beatem sekcji rytmicznej i równie mechanicznym industrialnym pulsem, stanowiącym wczesną formę EBM-u. Ten model muzyczny był typową cechą niemieckich wykonawców electro-punkowych wczesnych lat 80; styl ten miał ogromny wpływ na twórczość m.in. Front 242, Nitzer Ebb, Psyche i wykonawców nurtu EBM w latach 90, w Polsce zaś wpłynął na późniejszą twórczość śląskich formacji Nowy Horyzont i Düsseldorf.
El Que zawiera szybki, choć oszczędny, uzupełniony o energiczne uderzenia bębnów, beat sekcji rytmicznej, na której osadzony jest równie energiczny i gęsty industrialno-ebm-owy puls.
Sex Unter Wasser to przykład klasycznego neue deustche welle - syntezatorowego punku z twardym syntezatorowo-basowym pulsem osadzonym na ciężkim i mechanicznym rytmie perkusji. W tle utworu słychać jest również partie xylofonu. W podobnym electro-punkowym stylu, choć agresywniejszym i w jeszcze bardziej zabójczym tempie, utrzymany jest Verschwende Deine Jugend.
Was Ziehst Du An Heute Nacht prezentuje bardziej tradycyjne, synth popowe oblicze, oparte na energicznym, choć prostym typu "raz-dwa-trzy" rytmie sekcji rytmicznej, na której osadzony jest równie energiczny, gęsty industrialny puls. W kompozycji słychać echa przyszłej twórczości Sigue Sigue Sputnik.
Goldenes Spielzeug to kolaboracja oszczędnego beatu sekcji rytmicznej i niezwykle energicznego, choć subtelnego industrialnego pulsu, z zagrywkami na cymbałkach w tle, oraz pojawiającymi się solówkami klawiszy i partiami saksofonu tenorowego.
Również na prostym, choć mocniejszym i o bardziej punkowym zabarwieniu rytmie perkusji, opiera się Ich Will z mocnym industrialnym pulsem ukoronowanym krzykliwą i chropowatą zagrywką klawiszową.
Muskel to mariaż silnego i gęstego industrialno-ebm-owego pulsu z niemal militarną sekcją rytmiczną, utrzymaną w niezwykle szybkim tempie. Słychać tu inspirację dla twórczości wczesnego Nitzer Ebb.
Instrumentalny Absolute Körperkontrolle, jako jedyny utwór na płycie nie posiada sekcji rytmicznej, której w zasadzie nie potrzebuje; kompozycja opiera się na zagęszczonym industrialnym pulsie, w tle zaś słychać subtelne zagrywki gitary.
Całość kończy Greif Nach Den Sternen, najwolniejszy, niemal balladowy, numer płyty, oparty o silne i zagęszczone industrialne pulsy, analogowo-syntezatorowe zagrywki w tle i spowolnioną, choć w kulminacyjnych momentach posiadającą silne uderzenie perkusją.
Album Gold und Liebe nie powtórzył spektakularnego sukcesu Alles Ist Gut, plasując się jedynie na 35 miejscu w Niemczech i 4 miejscu w Austrii; mimo to Gold und Liebe wywarł niebagatelny wpływ na twórczość Front 242, Nitzer Ebb oraz na wykonawców nurtu EBM w latach 90.
Entertainment Trough Pain

--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Twardziel
Posty: 607
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #116389 autor: Depeche Gristle » 24 lut 2020, 18:53

The Twins - Modern Lifestyle, 1982;
******
Style: neue deutsche welle, synth pop, cold wave, post punk
Obrazek

Silicon Teens - Music For Parties, 1979;
******
Style: new wave, synth pop, cold wave, rockabilly, minimal
Obrazek


Modern Lifestyle - drugi album niemieckiej formacji The Twins, wydany 11 października 1982 roku.
The Twins został założony w Berlinie w 1980 roku przez gitarzystę i klawiszowca Svena Dohrowa oraz wokalistę i perkusistę Ronny'ego Schreinzera, którzy w latach 70 grali w zespołach stricte rockowych, nie odnoszących jednak znaczących sukcesów. Na początku lat 80 doszło w Wlk. Brytanii do eksplozji popularności synth popu i new romantic; również w Niemczech zespoły wywodzące się ze środowisk punkowych zaczęły wykonywać muzykę na syntezatorach, tworząc rodzaj mechanicznego industrialnego electro-punku, który reprezentowały m.in. D.A.F., Die Krupps czy Der Plan. The Twins, choć wywodzili się z tego samego środowiska, od samego początku zapatrzeni byli jednak w brytyjską scenę synth popową, czerpiąc inspirację z twórczości The Human League, Depeche Mode, Soft Cell, Gary'ego Numana czy OMD, do którego zresztą obaj muzycy The Twins upodobnili się wizualnie.
Już pierwszy album The Twins, wydany w 1981 roku Passion Factory, przyniósł formacji ogólnoświatową popularność, zaś singiel The Desert Place był notowany na US-Billboard-Dance Charts.
Drugi album formacji, zatytułowany Modern Lifestyle kontynuował zatem styl zapoczątkowany przez poprzedni.
Otwierający album tytułowy utwór Modern Lifestyle utrzymany jest w synth popowym klimacie debiutanckiego albumu Depeche Mode - Speak & Spell, który był niezwykle ważny dla twórczości The Twins w tamtym okresie.
W podobnych klimatach utrzymuje się również Face To Face - Heart To Heart, który stał się jednym z największych przebojów w dorobku The Twins - i jednym z największych hitów lat 80. Numer utrzymany jest na mocno utanecznionej sekcji rytmicznej wspomaganej przez żywą perkusję, równie tanecznym pulsie sekwencera, romantycznych zagrywkach syntezatora w tle i chwytliwych motywach klawiszy, nawiązujących stylem do OMD i ich wielkiego przeboju Enola Gay. Nic więc zatem dziwnego, że Face To Face - Heart To Heart stała się kolejnym przebojem The Twins.
W bardzo podobnym tonie do Face To Face - Heart To Heart utrzymany jest również Regret, choć większe są tu wpływy brzmieniowe albumu Speak & Spell. Zapewne kompozycja stałaby się kolejnym hitem, gdyby ukazała się na singlu.
Nieco wolniejszy Knights Of Old z wyrazistym pulsem sekwencera i wysokimi, chłodnymi partiami klawiszy, utrzymuje się z kolei w klimatach albumu The Human League - Dare, choć utwór zawiera także charakterystyczne dla twórczości Vince'a Clarke'a z czasów Speak & Spell i Yazoo syntezatorowe solówki.
Automatic Man łączy chłodne synth popowe klimaty, niemal żywcem przeniesione ze Speak & Spell, ze stylem Gary'ego Numana, co słychać też w sekcji rytmicznej wspieranej żywą perkusją.
Silne wpływy wczesnego Depeche Mode słychać w energicznej synth popowej piosence New Days, New Ways, która śmiało mogłaby znaleźć się na Speak & Spell, choć warto podkreślić, że automat perkusyjny wspierany jest tu przez żywą perkusję.
Bliżej klimatów The Human League i albumu Dare oscyluje równie synth popowy, chłodny i energiczny Gilded Cage; także i tu sekcje rytmiczną wspiera żywa perkusja.
W singlowym I'm Staying Alive o wiele wyraźniej zaznaczają się wpływy brzmieniowe wczesnego The Human League. Tym razem kompozycja opiera się wyłącznie na elektronicznej perkusji, energicznym pulsie sekwencera, chłodnych i romantycznych partiach klawiszy i przebojowej linii wokalnej.
Bardzo bliski brzmieniowym klimatom albumu Dare jest trzeci singlowy numer Birds And Dogs; sekcja rytmiczna piosenki jest bardzo podobna do tej z The Things That Dreams Are Made Of otwierającej album Dare. Ponadto kompozycję charakteryzują wyraziste, chłodne i futurystyczne partie klawiszy.
Album finalizuje instrumentalny N 4 autorstwa Svena Dohrowa; kompozycja utrzymana jest w niezwykle szybkiej synth popowej stylistyce, podkręconej partiami żywej sekcji rytmicznej z gościnnym udziałem perkusisty Mattiego Kaebsa. W utworze słychać silne wpływy brzmieniowe albumu Speak & Spell, ale też i inspiracje dla przyszłej twórczości polskiego zespołu synth popowego Super Girl & Romantic Boys.
Album Modern Lifestyle okazał się, spodziewanym zresztą, sporym sukcesem na miarę Passion Factory. Również singiel Face To Face okazał się przebojem, szczególnie we Włoszech, gdzie sprzedał się w największym nakładzie. Do dziś zresztą Face To Face jest jednym z największych przebojów lat 80 i ikoną tamtej dekady.


Music for Parties - jedyny album wirtualnej brytyjskiej grupy synth popowej Silicon Teens, będącej de facto autorskim projektem młodego producenta i właściciela niewielkiej wtedy wytwórni muzycznej Mute Records Daniela Millera, który na potrzeby swojego projektu zatrudnił czwórkę statystów odgrywających rolę członków zespołu, ukrywających się pod pseudonimami: Darryl, Jacki, Paul i Diane. Wirtualni muzycy udzielali się w rzeczywistych wywiadach w roli członków zespołu. Rolę wokalisty odgrywał Frank Tovey, który w latach 80 miał stać się znany jako Fad Gadget - pierwsza synth popowa gwiazda ze stajni wytwórni Mute Records.
W rzeczywistości wszystkie partie wokalne zostały zaśpiewane przez Daniela Millera, którego na klawiszach wspierał właśnie Frank Tovey.
Również producent albumu Larry Least, którego nazwisko nawiązywało do legendarnego rock'n'rollowego producenta z lat 60 Mickiego Mosta, był postacią fikcyjną, a w rzeczy samej Larrym Leastem był nie kto inny, jak... Daniel Miller.
Inżynierami dźwięku byli Eric Hine oraz znany z dalszej współpracy z Danielem Millerem i zespołami ze stajni Mute Eric Radcliffe.
Brytyjski muzyk i producent muzyczny, pracujący w niezależnej wytwórni Rough Trade Daniel Miller, wywodzący się z rodziny austriackich żydów, w latach 70 zafascynował się twórczością niemieckich zespołów krautrockowych; był wielkim fanem zespołów Can, Faust, Neu! i Kraftwerk. Fascynowała go również twórczość brytyjskich zespołów awangardowych - Throbbing Gristle i Cabaret Voltaire - co zaowocowało pomysłem Daniela Millera na tworzenie muzyki syntezatorowej, w związku z czym powołał do życia w 1978 roku własną wytwórnię Mute Records, dla której początkowo nagrywał jego własny projekt The Normal, którego singiel Warm Leatherette nieoczekiwanie wywołał niemałe zamieszanie na brytyjskiej scenie muzycznej, do dziś będąc jednym z najbardziej kultowych brytyjskich synth popowych singli.
W tym samym 1978 roku Daniel Miller podjął współpracę z Frankiem Toveyem, z którym założył wirtualną formację synth popową Silicon Teens. Pod jej szyldem w 1979 roku nagrali album Music for Parties, którego przeważającą większość stanowiły covery standardów rock'n'rolla z lat 50 i 60 w formie nieprzekraczających zazwyczaj trzech minut synth popowych quasi piosenek.
Album otwiera Memphis Tennessee z repertuaru Chucka Berry'ego, utrzymany w pogodnym synth popowym stylu nawiązującym do hippisowskiego rock'n'rolla lat 60, z energicznym pulsem sekwencera, prostym beatem archaicznego automatu perkusyjnego i sekwencyjnymi zagrywkami klawiszy. Utwór przypomina też nieco twórczość Suicide lat 80, bądź późniejsze solowe dokonania Martina Reva.
Singiel i teledysk Memphis Tennessee okazały się jednym z pierwszych synth popowych brytyjskich przebojów i pierwszym muzycznym hitem wytwórni Mute.
Yesterday Man z repertuaru Chrisa Andrewsa utrzymany jest w równie pogodnym klimacie i w jeszcze prostszym, wręcz kołyszącym, stylu wczesnego synth popu lat 70. Dominuje tu wspomniany kołyszący puls sekwencera, na którym opierają się klawiszowe linie melodii w tle. Rytmika i klimat piosenki bezpośrednio nawiązują do hippisowskich czasów dekady lat 60.
Utworów łączących pogodny synth pop z hippisowskimi klimatami lat 60 jest tu znacznie więcej: Do Wah Diddy Diddy z repertuaru The Exciters, choć bardziej znany jest z wykonania Manfred Mann; Do You Love Me? z repertuaru The Contours, Oh Boy z repertuaru The Crickets, bardziej znany w wykonaniu Buddy'ego Holly'ego; Sweet Little Sixteen z repertuaru Chucka Berry'ego, Just Like Eddie z repertuaru Heinz, Judy in Disguise z repertuaru John Fred & His Playboy Band oraz Let's Dance z repertuaru Chrisa Monteza, zaprezentowany aż w dwóch wersjach; pierwsza brzmieniowo zbliżona jest do bardziej współczesnych klimatów lat 80; linia melodii oparta jest na jednostajnym rytmie automatu perkusyjnego i gęstym pulsie sekwencera; kompozycja zawiera klawiszowe linie melodii i syntezatorowe solówki. Druga wersja jest znacznie szybsza, bardziej zbliżona do klimatów rockabilly, łącząc archaiczny synth pop końca lat 70 z hippisowskimi klimatami lat 60; numer, jak większość prezentująca się na albumie, oparty jest na energicznym sekwencerowym pulsie, prostym rytmie prymitywnego automatu perkusyjnego i archaicznych solówkach syntezatora nawiązujących do organowych zagrywek z lat 60.
Są też i odstępstwa od reguły; w You Really Got Me z repertuaru The Kinks, zupełnie znikają nawiązania to lat 60; kompozycja utrzymana jest w synth popowym klimacie niemal do złudzenia przypominającym dokonania The Human League z albumów Reproduction (1979) i Travelogue (1980), z kolei instrumentalny kowbojski standard z lat 60 Red River Rock z repertuaru Johnny and the Hurricanes, zaprezentowany został w formie archaicznego synth popu rodem niemal z gierek na Atari i Commodore 64; tą wersją zachwycił się potem reżyser filmowy John Hughes, który umieścił utwór na ścieżce dźwiękowej filmu "Samoloty, pociągi i samochody" w 1987 roku. Numer doczekał się też wydania na singlu w Wlk. Brytanii i USA w 1988 roku.
Album wcale nie składa się wyłącznie z coverów standardów rock'n'rolla z lat 50 i 60; jest też kilka autorskich kompozycji Silicon Teens.
T.V. Playtime, oparty na prostym i jednostajnym rytmie automatu perkusyjnego, zawiera dość wyrazisty puls sekwencera w stylu wczesnego Fada Gadgeta, The Human League lub Composition Of Sound (pre-Depeche Mode), futurystyczne partie klawiszowe i dźwięki rodem z futurystycznych gierek komputerowych oraz analogowe solówki syntezatorowe. Damsko-męskie linie wokalne (niekiedy przetworzone) opierają się na deklamacji w strofie i standardowych chórach w refrenie.
Instrumentalny Chip 'N Roll to dosyć prosty, energiczny i archaiczny numer w klimacie synth popu końca lat 70, oparty o prosty beat sekcji rytmicznej i puls sekwencera oraz chwytliwe klawiszowe solówki; numer może kojarzyć się nieco z instrumentalnym utworem Big Muff pochodzącym z albumowego debiutu Depeche Mode - Speak & Spell.
Klimaty Speak & Spell oraz wczesnych albumów The Human League dominują w kolejnej instrumentalnej miniaturze - State Of Shock (Pt.2) - opartej o gęsty puls sekwencera, chłodne klawiszowe solówki, analogowe partie syntezatorowe i archaiczny beat sekcji rytmicznej.
Album wieńczy najdłuższy, ponad 4-minutowy, i najlepszy na nim utwór Sun Flight, w którym słychać echa przyszłych dokonań wczesnego Depeche Mode, a konkretnie utworu Puppets, do którego Sun Flight jest łudząco podobny; słychać tu wyraźnie, iż Vince Clarke komponując Puppets inspirował się utworem Sun Flight.
Album Music for Parties okazał się dużym sukcesem komercyjnym i pierwszym sukcesem albumowym w historii wytwórni Mute Records.
Pochodzące z albumu single Judy in Disguise i Just Like Eddie znalazły się w dziesiątce zestawienia UK Indie Chart w 1980 roku, mimo to Daniel Miller postanowił zakończyć działalność pod szyldem Silicon Teens i wraz z Eric'em Radcliffe'em skupić się na produkcji muzycznej wspierającej i promującej brytyjskich wykonawców synth popowych skupionych wokół Mute Records, a pierwszym z nich był tworzony przez Franka Toveya Fad Gadget, będący pierwszym znaczącym wykonawcą wywodzącym się z Mute Records, której dalsze losy potoczyły się wręcz wzorcowo; Mute Records stała się najważniejszą w Wlk. Brytanii wytwórnią produkującą muzykę elektroniczną.
Entertainment Trough Pain

--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

olo81
Twardziel
Posty: 512
Rejestracja: 09 maja 2005, 1:13
Lokalizacja: Sosnowiec
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy: Aphex Twin, Jacek Sienkiewicz, Aron Funk, Richad Devine, Aleksi Perälä, PJ Harvey, Joy Division, Coil, Autechre, Boards of Canada, Cex, Kid606, Mikołaj Bugajak, We Will Fail, Ceephax Acid Crew, Radian
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 39
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #116390 autor: olo81 » 28 lut 2020, 3:05

http://olo81.wikidot.com

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Twardziel
Posty: 607
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #116394 autor: Depeche Gristle » 03 mar 2020, 23:55

A'propos polskich wykonawców; pionier polskiego industrialu Kafel niebawem wydaje pierwszy od 28 lat studyjny album zatytułowany "Chmur...".
Współczesny Kafel jest bliższy nurtowi electro clash; utwór Daj jest zapowiedzią płyty, a pod koniec marca pojawi się video-promo.

https://www.youtube.com/watch?v=hEJjEF6V5xI
Entertainment Trough Pain

--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

olo81
Twardziel
Posty: 512
Rejestracja: 09 maja 2005, 1:13
Lokalizacja: Sosnowiec
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy: Aphex Twin, Jacek Sienkiewicz, Aron Funk, Richad Devine, Aleksi Perälä, PJ Harvey, Joy Division, Coil, Autechre, Boards of Canada, Cex, Kid606, Mikołaj Bugajak, We Will Fail, Ceephax Acid Crew, Radian
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 39
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #116403 autor: olo81 » 29 mar 2020, 1:22

http://olo81.wikidot.com

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

olo81
Twardziel
Posty: 512
Rejestracja: 09 maja 2005, 1:13
Lokalizacja: Sosnowiec
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy: Aphex Twin, Jacek Sienkiewicz, Aron Funk, Richad Devine, Aleksi Perälä, PJ Harvey, Joy Division, Coil, Autechre, Boards of Canada, Cex, Kid606, Mikołaj Bugajak, We Will Fail, Ceephax Acid Crew, Radian
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 39
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #116405 autor: olo81 » 01 kwie 2020, 18:29

http://olo81.wikidot.com

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Twardziel
Posty: 607
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #116406 autor: Depeche Gristle » 05 kwie 2020, 18:08

Alles - Post, 2015;
******
Style: nowa fala, synth pop, industrial, cold wave, dark wave, house, ebm, rock elektroniczny, minimal, noise
Obrazek

Administratorr Electro - Przemytnik, 2018;
******
Style: nowa fala, synth pop, cold wave, rock elektroniczny, industrial, indie rock
Obrazek


Post - debiutancki album łódzkiej formacji Alles, wywodzącej się z łódzkiego indie-rockowego podziemia. W skład Alles weszli wokalista formacji Już Nie Żyjesz Paweł Strzelec, głoszący manifesty najczęściej w formie deklamacji, oraz gitarzysta Bruno Schulz Marcin Regucki, który gitarę zamienił na klawisze, bowiem obaj muzycy postanowili zmienić swoje dotychczasowe indie-rockowe gitarowe klimaty sięgając do retrospektywnej elektroniki z początków lat 80 i stylu polskiej nowej fali lat 80 w wokalu i tekstach, łącząc brzmienia począwszy od synth popowej zimnej fali, po dark wave'owy noise, ze współczesnymi stylami industrial, EBM, minimal, electro i house.
Album Post ukazał się 15 kwietnia nakładem meksykańskiej wytwórni Mecanica.
Płytę otwiera tytułowy utwór Post, traktujący o problemach współczesności (co też stanie się znakiem rozpoznawczym dla całej twórczości Alles) oraz o wszechobecności czy też nadużywaniu słowa "Post" w życiu codziennym: postmodernizm, post punk, postkomunizm, wielki post, itd. Muzycznie utwór utrzymany jest w klimacie retrospektywnego synth popu nawiązującego do brzmień Gary'ego Numana i The Human League.
Maszyna jest hybrydą ebm-owo-industrialnego pulsu z analogowymi i wyrazistymi retrospektywnymi solówkami klawiszy.
Cokolwiek, z szybkim beatem automatu perkusyjnego, głębokim podkładem gitary basowej, chłodną elektroniczną przestrzenią i brzmieniem nawiązującym do twórczości Kraftwerk, przypomina dokonania tureckiego tria She Past Away.
Zero jest piosenką prezentującą świat widziany z perspektywy outsidera; numer utrzymany jest w klasycznie synth popowym stylu łączącym brzmienia The Human League, Fad Gadget, Gary'ego Numana, D.A.F. i Kraftwerk.
Singlowy My - najbardziej przebojowy moment albumu - prezentuje klasyczny retro-synth popowy styl łącząc brzmienia The Human League, Fad Gadget i Gary'ego Numana, z równie retrospektywnym, energicznym beatem sekcji rytmicznej. Kompozycja stała się przebojem w alternatywnych kręgach oraz sztandarowym numerem Alles podczas koncertów aż po dzień dzisiejszy.
Zupełnie współczesny beat sekcji rytmicznej scalony z ebm-owo-industrialnym pulsem pojawia się w utworze GPS; jest to połączenie nowoczesności z retrospektywą, bowiem klawiszowe partie wręcz otwarcie nawiązują do brzmień The Human League i The Twins. Utwór jest relacją bezdusznego automatycznego GPS-u, chłodno wydającego polecenia i rozkazy, które należy wykonać, co stanowi kolejną aluzję do absurdów współczesnego życia.
Nie Śpię jest już wyraźnym protestem przeciwko współczesnej rzeczywistości, choć utwór utrzymany jest w estetyce łagodnego, choć chłodnego synth popu lat 80 spod znaku brzmienia The Human League czy OMD.
Kompozycja Masy ma już znacznie cięższy wymiar, zarówno pod względem tekstu, jak i muzyki o bardziej industrialnym i noise'owym charakterze z przenikliwym syntezatorowym gwizdem. Muzycy otwarcie protestują tu przeciwko społecznemu wykluczeniu i faszyzmowi, które w Polsce niebezpiecznie w tamtym czasie zaczęły przybierać na sile. Jest to też zapowiedź kierunku, w jakim Alles miał pójść na swoich następnych albumach.
72 jest kolaboracją brzmieniowych klimatów D.A.F., Der Plan, The Twins, Eurythmics, Yazoo i The Human League z polską nową falą lat 80 w warstwie wokalnej.
Fala z kolei łączy acid house początków lat 90 i industrial z retrospektywnym brzmieniem syntezatorów lat 80 i polską nową falą w wokalu.
Album zamyka 404, numer całkowicie retrospektywny tak w warstwie brzmieniowej, jak i w sekcji rytmicznej, które nawiązują do synth popu z przełomu lat 70 i 80 spod znaku Kraftwerk, wczesnego Depeche Mode i The Human League, Fad Gadget czy The Twins. Kompozycja jest reprezentatywna w zasadzie dla całego albumu i zapowiada dość ponury kierunek, w którym miał pójść Alles.
Album Post sprawił, że o Alles zaczęło być głośno, tak że poza Polską przynosząc formacji miano najważniejszego polskiego wykonawcy nurtu electro clash. Choć sam album Post jest jeszcze względnie powściągliwy względem zaangażowania się politycznego, nie ma tu jeszcze tego krzyku tak charakterystycznego dla następnych albumów, zaś utwory mają bardziej przystępny, niekiedy wręcz taneczny charakter. Jednakże coraz to bardziej niepewny obrót spraw w Polsce, faszyzacja życia, korupcja i dojście do władzy populistów sprawiły, że muzyka i teksty Alles miały stawać się coraz cięższe z każdym kolejnym albumem.
Bez wątpienia Post jest jednym z najlepszych i najciekawszych płytowych debiutów na polskim rynku muzycznym w ciągu ostatnich 20 lat.


Przemytnik - trzeci album warszawskiej formacji Administratorr Electro, wydany jesienią 2018 roku, jest pierwszym albumem wydanym nakładem autorskiej wytwórni Marmolada Records. Zespół, który wywodził się z indie-rockowego podziemia, od samego powołania do życia w 2013 roku inspirował się elektroniką, new wave'em, zimną falą i synth popem lat 80, łącząc retrospektywne brzmienia syntezatorowe ze współczesną aranżacją i autobiograficznymi tekstami, niejednokrotnie z dużą dozą autoironii i humoru wokalisty Bartosza Marmola, osadzonymi klimatycznie w polskim post punku epoki lat 90.
Z każdą następną płytą Administratorr Electro wypracowywał swoje własne, niepowtarzalne brzmienie, co w dzisiejszych czasach nie jest wcale takie łatwe ani oczywiste; coraz większe znaczenie w muzyce zespołu odgrywała elektronika i syntezatorowe brzmienie, które stało się znakiem rozpoznawczym grupy, zaś gitara i bas przeważnie stanowiły jedynie uzupełnienie całości.
Przemytnik dokładnie potwierdza tę tendencję; album nie tylko znacznie bardziej stawia na retrospektywne brzmienia syntezatorowe, niż dwie poprzednie płyty zespołu, ale prezentuje też o wiele większą dojrzałość muzyków zawierając zestaw utworów pełnych sentymentalizmu, ale w znacznie przystępniejszej formie, wręcz o charakterystyce przebojowości, aniżeli dotychczas. Podobnie rzecz miała się z tekstami Bartosza Marmola nawiązującymi do osobistych przeżyć i historii autora, choć dalej pozostają one w autobiograficznych i refleksyjnych klimatach, podane są w zdecydowanie przejrzystszej i przystępniejszej formie, niż na poprzednich dwóch płytach; autor nie ucieka jednak od gry tekstów czy metafor. Choć nie brakuje tu dawki specyficznego humoru i autoironii, to dominują pełne refleksji, niekiedy żalu lub przymrużenia oka relacje o rozczarowaniu miłością i bycia w związku, które są główną tematyką większości piosenek na albumie.
Nietypowa od dotychczasowej, w której dominowały ciepłe kolory, jest szata graficzna albumu, dosyć mroczna, przedstawiająca na froncie wizerunek Bartka Marmola na czarnym tle, wyjęty niczym z policyjnej kartoteki kryminalnej; takie same podobizny pozostałych muzyków - Pawła Kowalskiego i Kuby Maya - znajdują się we wnętrzu okładki, we wkładce zaś są fotografie towarów zarekwirowanych muzykom podczas rewizji i aresztowania, co też jasno nawiązuje do tematyki legendarnego, nieistniejącego już Stadionu Dziesięciolecia i życia z nim związanego, do tytułowych przemytników, szemranych interesów i nieciekawych typów, których można było tam spotkać. Słowem album jest nostalgią muzyczno-tekstową do tamtych słusznie minionych czasów i refleksją nad nimi.
Choć Administratorr Electro definitywnie rozstał się z wytwórnią Jimmy Jazz Records, to podobnie jak w przypadku dwóch poprzednich albumów, producentami Przemytnika są Magda i Robert Srzedniccy wspomagający zespół na klawiszach, zaś Magda w kilku utworach także wspomaga Bartka wokalnie w chórkach.
Już pierwsze dźwięki i akordy albumu zapierają dech, tworzą klimat i napięcie, jakiego dotąd nie było w przypadku Administatorra Electro; jest zupełnie jak w twórczości Depeche Mode, tak można określić utwór otwierający album, singlowy Nie Stać Mnie. Kompozycja charakteryzuje się głębokim sekwencerowym pulsem współgrającym z utanecznioną, lekko połamaną sekcją rytmiczną, chłodną przestrzenią i syntezatorowymi pętlami, tworzącymi razem niezwykle klimatyczną piosenkę, której tekst, przy zachowaniu swoistego dystansu, dość osobliwie oznajmia, że na kokainę, która kojarzy się przecież z najgorszym dnem i upadkiem, stać wyłącznie najbogatszych celebrytów.
Singlowy, promujący album Rzepak oparty jest o spokojny i delikatny miarowy beat oraz silny i wyrazisty, wręcz transowy i industrialny puls na tle niezwykle klimatycznej syntezatorowej przestrzeni, przynoszącej skojarzenia z twórczością Depeche Mode z okresu Violator. Utwór jest nostalgią do czasów, które bezpowrotnie przeminęły i nigdy już nie wrócą.
Koks z kolei opowiada o absurdach współczesnego życia w ciągłym pośpiechu, co też odzwierciedla nie tylko tekst, ale także niezwykle szybki beat sekcji rytmicznej podszyty chłodnymi i olschoolowymi syntezatorowymi brzmieniami.
Jowisz jest pierwszym utworem, w którym pojawia się gitara, i to akustyczna, w formie subtelnego podkładu do przepięknej i chłodnej elektroniczno-rockowej ballady, z sentymentem powracającej do czasów młodości, oraz gorzko rozliczającej teraźniejszość. Uwagę zwracają popisowe perkusyjne partie w stylu OMD Kuby Maya na perkusji elektronicznej.
Klimat OMD można wyczuć również w numerze Poliester, utrzymanym w szybkim synth popowym tempie, które zmienia się na znacznie wolniejsze pod koniec piosenki, by z całą mocą znowu przyśpieszyć. Utwór dosadnie wyraża rozczarowanie bycia w związku: "Moja miłość z poliestru jest".
Cienie Widzę, to być może najpiękniejszy moment całej płyty; niezwykle klimatyczna i chłodna elektroniczna przestrzeń podszyta jest basowym pulsem, subtelnymi partiami gitary i klawiszowymi, z lekka house'owymi, pętlami w tle, co przywodzi na myśl najlepsze wzorce Depeche Mode. Utwór charakteryzuje się dodatkowo niezwykłą grą słów: "Cienie widzę - Cię nie widzę".
Latarnia W Nowej Karczmie jest lekkim powrotem do indie-rockowych początków Administratorra Electro oraz klimatów dwóch poprzednich płyt. Kompozycja jest hybrydą delikatnej i ciepłej elektroniki w stylu OMD z gitarowymi partiami i klasycznie basowym podkładem. Tekst i wokale osadzone są w klimatach polskiego rocka lat 90. Szczególną uwagę przykuwa refren, w którym Bartek Marmol i Magda Srzednicka idealnie tworzą duet wokalny.
Szukam Cienia jest retrospektywnym synth popowym numerem łączącym styl Kraftwerk i... 2 Plus 1 lat 80. Piosenka porusza aktualny problem ciągłego ocieplania się klimatu i niezwykle morderczych upałów panujących w ostatnich latach.
Singlowy utwór Niewybuchy to najbardziej przebojowy moment albumu, numer stworzony praktycznie na listy przebojów - gdyby tylko był odpowiednio promowany. Przebojowa syntezatorowa sekwencja, analogowa przestrzeń, klasycznie synth popowa rytmika w stylu lat 80 i intrygująca post punkowa gra słów w tekście - całość dość mocno przypomina kultowy przebój Depeche Mode - Policy Of Truth.
Zatrute Powietrze, podobnie jak Latarnia W Nowej Karczmie, jest małym wglądem w indie rockowe korzenie Administratorra Electro, choć Zatrute Powietrze jest znacznie subtelniejszym utworem, z delikatną, lekko wibrującą i pulsującą elektroniką, delikatnym basowym podkładem, subtelnymi partiami akustycznej gitary w tle i odległymi smykami. Partie wokalne przypominają klimat polskiego brit-popu lat 90. Genialne są też duety wokalne Bartka Marmola i Pawła Kowalskiego.
Całości dopełnia singlowy Karpacz w klasycznie zimnofalowym synth popowym klimacie lat 80; kompozycja jest kwintesencją i utworem reprezentatywnym całego albumu. Słychać tu wzorce zaczerpnięte od najlepszych, w tym m.in. od Depeche Mode, New Order, Kraftwerk, OMD czy The Twins.
Przemytnik to nie tylko najlepszy album w dotychczasowym dorobku Administratorr Electro; album dopracowany jest muzycznie i brzmieniowo w każdym calu, łącząc analogowe syntezatorowe brzmienie ze współczesnymi aranżacjami, genialnie i subtelnie wplatając w to konwencjonalne gitary i bas, tworząc w pełni spójną i organiczną całość. Album zasadniczo pozbawiony jest jakichkolwiek słabych momentów i punktów (nie licząc niewystarczającej promocji), bez cienia przesady można go porównać do kultowego dzieła Depeche Mode - Violator. To niesamowite, że pod naszą szerokością geograficzną też można nagrać taką muzykę, co tylko świadczy o ogromnym talencie i potencjale twórczym jego twórców.
Przemytnik to najlepszy polski album jaki ukazał się w przeciągu ostatnich 20 lat.
Krótko po nagraniu albumu z Administratorrem Electro rozstał się perkusista Kuba May.
Entertainment Trough Pain

--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

olo81
Twardziel
Posty: 512
Rejestracja: 09 maja 2005, 1:13
Lokalizacja: Sosnowiec
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy: Aphex Twin, Jacek Sienkiewicz, Aron Funk, Richad Devine, Aleksi Perälä, PJ Harvey, Joy Division, Coil, Autechre, Boards of Canada, Cex, Kid606, Mikołaj Bugajak, We Will Fail, Ceephax Acid Crew, Radian
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 39
Kontaktowanie:
Status: Offline

Post #116408 autor: olo81 » 13 kwie 2020, 3:39

http://olo81.wikidot.com

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Twardziel
Posty: 607
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #116482 autor: Depeche Gristle » 23 cze 2020, 23:57

Dave Gahan & Soulsavers - Angels & Ghosts, 2015;
*****
Style: new wave, glam rock, soul, gospel, blues-rock, rock symfoniczny, cold wave, ambient
Obrazek

Heaven 17 - Teddy Bear Duke & Psycho, 1988;
****
Style: new wave, electro funk, soul, funk, synth pop, country, ambient, jazz, trip hop, cold wave
Obrazek


Angels & Ghosts - piąty album sygnowany nazwą formacji Soulsavers i drugi zarazem album nagrany z udziałem wokalisty Depeche Mode Dave'a Gahana, wydany został 23 października 2015 roku. Angels & Ghosts stanowi zatem kontynuację założeń z poprzedniej kolaboracji Dave'a Gahana i Soulsavers - The Light the Dead See (2012), choć tym razem to Dave Gahan wysuwa się na głównego aktora i reżysera projektu, co wyraźnie odzwierciedla okładka albumu autorstwa Phila Gahana (młodszego brata wokalisty, grafika) oraz Stelli Rose (jego córki i autorki zdjęcia). Tytuł nie pozostawia złudzeń: Dave Gahan & Soulsavers, ze szczególnym uwzględnieniem, powiększeniem i wytłuszczeniem nazwiska oraz zwielokrotnieniem  wizerunku wokalisty, który jest nie tylko autorem tekstów, ale i współautorem muzyki oraz instrumentalistą (klawisze).
Początki współpracy Dave'a Gahana i Soulsavers sięgają 2009 roku i trasy koncertowej Depeche Mode promującej album Sounds of the Universe, kiedy Gahan wypatrzył undergroundowy duet  tworzony przez Rich Machina i Iana Glovera, wykonujący melancholijną muzykę elektroniczną. Soulsavers, który występował w tamtym czasie z wokalistą Markiem Laneganem (znanym przede wszystkim z Queens of the Stone Age), zrobił na Gahanie na tyle duże wrażenie, iż ten postanowił zaproponować kolegom z Depeche Mode Soulsavers jako suport podczas trwającej właśnie trasy koncertowej, na co muzycy się zgodzili. Koniec trasy koncertowej Depeche Mode Tour of the Universe wcale nie oznaczał końca współpracy obu zespołów, w zasadzie był to początek współpracy Dave'a Gahana z Soulsavers; nawiązał się pomysł, by nagrać wspólny album, dość odległy stylistycznie i brzmieniowo od dokonań Depeche Mode, ale także i samego Soulsavers, bowiem muzycy postanowili odejść od koncepcji muzyki elektronicznej i zwrócić się w kierunku znacznie bardziej retrospektywnym, do przełomu lat 60 i 70 odwołując się do twórczości legendarnych rockowych formacji pokroju The Stooges, Cream, Traffic, Neila Younga czy wczesnego Davida Bowiego.
Choć obecnie panuje moda na retrospektywne brzmienia elektroniczne lat 80, Dave Gahan i Soulsavers postanowili sięgnąć do jeszcze odleglejszych czasów, do przełomu lat 60 i 70 oraz glam rocka, soulu i bluesa tamtych czasów, pomieszanego z klimatem gospelu i duchowości. W ten sposób ukazał się w maju 2012 roku album The Light the Dead See, podczas nagrywania którego Dave Gahan poznał utalentowanego szwajcarskiego producenta, muzyka i inżyniera dźwięku Kurta Uenalę, którego pozyskał jako współpracownika i kompozytora muzyki dla piosenek Depeche Mode, których autorem tekstów był Dave Gahan.
Album The Light the Dead See okazał się być na tyle ciepło przyjęty przez krytykę i słuchaczy, że muzycy postanowili nagrać jego kontynuację, a okazja natrafiła się przy okazji tzw. "martwego okresu" między albumami Depeche Mode w 2015 roku. Album Angels & Ghosts otwiera singlowy Shine będący mieszanką new wave, blues-rocka, soulu i gospel; utwór opiera się na subtelnym kołyszącym rytmie perkusji, która z czasem nabiera mocy, przesterowanych bluesowych solówkach gitarowych oraz organowym tle, na którym osadzona jest delikatna linia akustycznej gitary. Całości dopełnia ekspresyjny wokal Gahana wspomagany przez damsko-męskie chórki, dając efekt religijnej pieśni gospel.
You Owe Me ma bardziej soulowy wymiar; oparty jest głównie na organowo-smyczkowej przestrzeni z niewielkim dodatkiem odległej gitary w tle i z lekko ospałym rytmem, choć i tu nie brakuje gospelowych chórków wspomagających wokal Dave'a Gahana.
Tempted jest połączeniem klasycznego glam rocka lat 70 i soulu, gdzie solówki gitarowe idealnie wpasowują się w wibrującą organową przestrzeń i rytm perkusji, która w refrenach nabiera znacznie większej siły. Chórki tym razem nie są tak wyraziste, ale stanowią idealne uzupełnienie.
Drugi z singlowych numerów albumu, All of This and Nothing, jako jedyny w pewnym stopniu nawiązuje do twórczości Depeche Mode; słychać to wyraźnie  w linii wokalnej i barwie głosu Gahana wspieranego delikatnymi damsko-męskimi chórkami oraz dodatkowym falsetującym wokalem wspomagającym, a także w dynamicznym, wręcz tanecznym rytmie, bardziej pulsującej sekcji basowej i smyczkowych zagrywkach imitujących klawiszowe zagrywki. Melodia opiera się jednak na głębokiej organowej przestrzeni, na której zawieszone są delikatne i odległe partie gitary i sekcje smyczkowe. To najbardziej dynamiczny i przebojowy moment albumu, choć słowo "przebój" w tym przypadku jest jednak nadużyciem, co nie zmienia faktu, że All of This and Nothing jest świetnym utworem, być może nawet najlepszym momentem na całym albumie.
One Thing jest z kolei utworem symfonicznym, opartym jedynie na sekcji smyczkowej i fortepianowej, z niezwykle melancholijnym wokalem Gahana wspieranym subtelnymi chórkami, co podkreśla niezwykły smutek piosenki, która prezentuje się, niczym morskie fale delikatnie uderzające o brzeg plaży.
Don't Cry dla odmiany jest znacznie mocniejszym numerem, choć opiera się on na dość ociężałym rytmie, zawiera wyraziste blues-rockowe riffy gitarowe, wibrującą organową przestrzeń wspieraną subtelnie liniami akustycznej gitary oraz wyraźny i mocny wokal podbudowany chórkami w refrenach.
Lately to niezwykle smutna, przepiękna soulowa ballada, oparta przede wszystkim na sekcjach smyczkowych i partiach fortepianu, wspomaganych nieznacznie przez gitarę i delikatne uderzenia perkusji. Wokal  Dave'a Gahana przepełniony jest smutkiem i melancholią, ale i ciepłem, podkreślanym przez delikatne damskie chórki w refrenie.
Soulowy The Last Time z charakterystyczną ospałą zagrywką gitary, delikatną organową przestrzenią, smyczkowym tłem i sennym rytmem perkusji oraz równie sennym wokalem Gahana wspomaganym chórkami tym razem bardziej okazjonalnie w refrenie, przywodzi na myśl klimaty rodem z Twin Peaks i piosenek Julee Cruise.
Zamykający album, przesiąknięty smutkiem soulowy My Sun opiera się przede wszystkim na smyczkowej przestrzeni wspomaganej przez sekcję orkiestrową. Tło oparte jest na wibrującej linii organowej, na którym zawieszone są subtelne partie akustycznej gitary. Rytm, choć nie za szybki, rozkręca się w miarę trwania utworu. Łagodny wokal Gahana dość swobodnie wznosi się i opada, pozbawiony jest zbędnego wparcia chórków dzięki czemu prezentuje się w pełnej, najlepszej krasie. Choć chórków jest tu brak, są za to gospelowe wokalizy gdzieś w tle utworu.
Podobnie jak The Light the Dead See, album Angels & Ghosts został ciepło przyjęty przez krytykę i odbiorców, a nawet znacznie lepiej, bowiem album osiągnął czołowe miejsca na listach w Polsce (3 miejsce), Niemczech (5 miejsce), we Włoszech (7 miejsce), zaś w Wlk. Brytanii dotarł na 27 miejsce.


Teddy Bear, Duke & Psycho - piąty album brytyjskiej formacji synth popowej, pochodzącej z Sheffield Heaven 17, który ukazał się we wrześniu 1988 roku.
Druga połowa lat 80 była okresem odwrotu od synth popu, który stracił na znaczeniu i popularności; wielu wykonawców synth popowych tamtego okresu musiało stawić czoła ówczesnej rzeczywistości, wzbogacając swoje brzmienie, bądź nawet zmieniając styl, jak uczyniły to m.in. Eurythmics czy Simple Minds. Jednocześnie w drugiej połowie lat 80 popularność zyskały styl Funk, Electro Funk i Soul, czego najlepszym przykładem były sukcesy zespołów INXS i Simple Red. I właśnie w stronę funku i electro funku, a także soulu postanowili zwrócić się muzycy Heaven 17, co prawda zespół z gatunkami tymi flirtował już na swoich kultowych wczesnych płytach, to Teddy Bear, Duke & Psycho był w zasadzie całkowicie zdominowany przez klimaty funka i soulu, w których słychać było inspiracje czarnym popem lat 60. Słychać to od samego początku w otwierającym album utworze Big Square People o wyraźnie electro-funkowym zabarwieniu z domieszką soulu, nieco w stylu z albumu Cabaret Voltaire - Code (1987). W podobnej stylistyce utrzymane są ponadto Snake and Two People, Hot Blood, Dangerous, Work oraz Giving Up. Drugim dominującym stylem albumu jest rzecz jasna soul, reprezentowany przez zarówno bardziej tanecznie piosenki w stylu lat 70, jak i nastrojowe czarne ballady; do pierwszej kategorii należą Don't Stop for No One i Can You Hear Me?, do tej drugiej zaś kategorii zaliczyć można I Set You Free, Responsibility, The Last Seven Days oraz najbardziej nastrojowy z elementami jazzu numer The Foolish Thing to Do z gościnnym udziałem amerykańskiego wokalisty jazzowego Jimmy'ego Ruffina.
Najlepszymi i najbardziej wartościowymi utworami na płycie są singlowe The Ballad of Go Go Brown, będący połączeniem country z delikatną trip-hopową rytmiką, Train of Love in Motion, jedyny synth popowy utwór płyty, choć z silnymi elementami funkowymi, numer przypomina nieco dokonania Thompson Twins, oraz zamykający całą setlistę instrumentalny Slow All Over z ambientowo-melancholijną przestrzenią, na której tle słychać leniwie przesuwający się delikatny rytm perkusji kontrastującej z basowymi pomrukami; całość kompozycji wieńczą delikatne zagrywki akustycznej gitary.
Warto przypomnieć, że utwory Work, Giving Up, The Last Seven Days, The Foolish Thing to Do i Slow All Over zostały dodane w formie bonusów do wydania CD albumu.
Chociaż album Teddy Bear, Duke & Psycho został raczej ciepło przyjęty przez krytykę, poniósł kompletną komercyjną klapę; singiel The Ballad of Go Go Brown doszedł do zaledwie 91 miejsca w Wielkiej Brytanii. Nic jednak dziwnego, album jest bowiem zbiorem dość przypadkowych piosenek bez specjalnej myśli przewodniej, gdzie wyraźnie następuje przerost treści nad formą. Brak jest tu pomysłów, wieje nudą i monotonią, aż trudno uwierzyć, że - za wyjątkiem wokalisty Glenna Gregory'ego - muzycy tworzący Heaven 17, Martyn Ware i Ian Craig Marsh w latach 70 tworzyli awangardowy The Human League, z którym nagrali rewelacyjne albumy Reproduction (1979) i Travelouge (1980). Album Teddy Bear, Duke & Psycho, mimo intrygującego tytułu, nie jest w stanie również nawiązać poziomem do wczesnych albumów Heaven 17 - Penthouse and Pavement (1981), The Luxury Gap (1983) i How Men Are (1984).
Entertainment Trough Pain

--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Twardziel
Posty: 607
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #116485 autor: Depeche Gristle » 29 cze 2020, 14:39

The Velvet Underground & Nico - The Velvet Underground & Nico, 1967;
******
Style: new wave, art-rock, rock psychodeliczny, pop psychodeliczny, soul, blues rock, dark wave, cold wave, noise, experimental, krautrock
Obrazek

Agressiva 69 - Deus Ex Machina, 1992;
*****
Style: nowa fala, rock gotycki, noise, rock industrialny, metal, dark wave, cold wave, minimal, rock elektroniczny, drum and bass, post punk, experimental,jazz
Obrazek


The Velvet Underground & Nico - debiutancki album nowojorskiego zespołu The Velvet Underground, którego premiera miała miejsce 12 marca 1967 roku, choć cała historia zaczyna się pod koniec roku 1965, kiedy słynny artysta-malarz, twórca Pop-Artu Andy Warhol poszukiwał zespołu rockowego do swojego projektu multimedialnego Andy Warhol, Up-Tight. Andy Warhol natknął się wówczas na koncert mało znanej awangardowej nowojorskiej grupy The Velvet Underground w klubie The Cafe Bizarre, gdzie stwierdził, że właśnie takiego zespołu potrzebuje do współpracy i włączył go w działalność swojego przedsięwzięcia zwanego The Factory.
Artyści szybko doszli do porozumienia; na prośbę Andy'ego Warhola do składu zespołu dokooptowano niemiecką wokalistkę, aktorkę i modelkę Nico.
Jako The Velvet Underground and Nico od początku 1966 roku zespół brał udział w pokazach multimedialnych programów składających się z kombinacji filmów Warhola łączonych ze światłami Danny’ego Williamsa, występami Gerarda Malangi i Edie Sedgwick, pokazami slajdów i projekcjami filmów Paula Morrisseya oraz prezentacją fotografii Billy’ego Linicha i Nata Finkelsteina, wszystko było oprawione muzyką The Velvet Underground. Ponadto zespół dał serię koncertów, nie tylko w Nowym Jorku, ale i m.in. w Los Angeles i San Francisco, kilku stanach w USA, a także w Kanadzie. Najważniejszym jednak wydarzeniem dla grupy była sesja nagraniowa do ich debiutanckiego albumu, która odbyła się w Scepter Studios na Manhattanie rozpoczęta w kwietniu 1966, a zakończona w listopadzie 1966 roku; zespół finansowo, kwotą około 3 tys. USD, wsparł Norman Dolph, producent wykonawczy wytwórni Columbia Records, który wysłał gotowy materiał do macierzystej wytwórni. Ta jednak odmówiła wydania materiału przez wzgląd na mocno kontrowersyjne tematy, które zostały na nim poruszone. Norman Dolph próbował jeszcze namówić do wydania albumu wytwórnie Atlantic Records i Elektra Records, obie jednak odmówiły. Ostatecznie wydanie albumu wzięła na siebie Verve Records.
Chociaż oficjalnym producentem (jedynym wspomnianym we wkładce) albumu był Andy Warhol, to rzeczywistym producentem był Norman Dolph, niemniej Andy Warhol odpowiedzialny był za stronę wizualną albumu, przede wszystkim za słynną okładkę z bananem, która po latach zyskała miano kultowej i jednej z najbardziej znanych i rozpoznawalnych okładek płyt w popkulturze.
Album otwiera zupełnie łagodny i niezwykle pogodny soulowy numer Sunday Morning z charakterystycznymi zagrywkami na czeleście, delikatną smyczkową przestrzenią, subtelną sekcją basu i perkusji oraz ciepłym, lekko sennym i rozleniwionym wokalem Lou Reeda. Utwór stał się pionierski dla muzyki pop i synth popu lat 80. To jeden z najbardziej kultowych numerów w historii muzyki, znany też z coveru w wykonaniu OMD (album Liberator, 1993).
I'm Waiting for the Man (również scoverowany przez OMD) z energicznymi basowo-perkusyjnymi kaskadami i bardziej subtelnymi, choć wyraźnymi partiami gitary, jest jedną z najwcześniejszych form punka.
Femme Fatale w całości śpiewana przez Nico, utrzymana jest w spokojnym, soulowo-hippisowskim klimacie lat 60. Bardziej popowe i przystępne oblicze albumu reprezentują także: utrzymany w stylistyce hippisowskiego blues-rocka Run Run Run, trzymający klimat hippisowskiej psychodeli lat 60 There She Goes Again oraz bardziej soulowy, nastrojowy i spokojny I'll Be Your Mirror, śpiewany przez Nico, klimatem nawiązujący do Sunday Morning.
Bardziej awangardową i kontrowersyjną stronę albumu reprezentują kompozycje art-rockowe: Venus in Furs z ociężałym, choć dość delikatnym rytmem perkusji, wściekłym hipnotyzującym skrzypcowym tłem i równie hipnotyzującymi partiami gitar; w kompozycji słychać echa przyszłej twórczości niemieckiej sceny krautrockowej, zaś wokal i linia wokalna zaskakują podobieństwem do przyszłego stylu i barwy głosu Franka Toveya (Fad Gadget). Prezentująca nieco bardziej stylistykę hippisowską jest kompozycja All Tomorrow’s Parties, utrzymywana głównie na energicznej zagrywce gitary tworzącej tło, które uzupełniają bardziej subtelne i rozbudowane solówki gitarowe; kompozycja śpiewana jest przez Nico, która zaskakuje wyjątkowo męskim wokalem.
Zmieniająca prędkość rytmu na przemian, od spokojnego, po szybki - co było nowością w tamtych czasach - Heroin oparta jest na wysokiej i niekiedy przenikliwej skrzypcowej przestrzeni oraz garażowych solówkach gitary, które zwiastowały erę punk rocka.
The Black Angel's Death Song, która wpłynęła na twórczość m.in. Genesisa P- Orridge'a, to piosenka o bluesowej linii wokalnej z oprawą muzyczną, która łączy partie skrzypcowe z garażowymi partiami gitar.
Album zamyka najbardziej awangardowy, wręcz eksperymentalny numer zapowiadający erę krautrocka, niemal w całości instrumentalny European Son. Tylko na początku pojawia się wokal Lou Reeda w postaci krótkiej deklamacji. Kompozycja oparta jest na szybkim i chaotycznym rytmie perkusji, równie chaotycznych garażowych partiach gitar i basu oraz białych szumach w tle.
Album The Velvet Underground & Nico po wydaniu nie cieszył się popularnością, ponosząc komercyjną porażkę. Dotarł do zaledwie 172 miejsca amerykańskiego Billboard 200 w grudniu 1967. Winę po części za taki stan rzeczy ponosiła wytwórnia Verve Records, która nie promowała albumu, jednak także przez wzgląd na kontrowersyjne teksty i trudno przyswajalną niekiedy muzykę wiele sklepów muzycznych wycofało album ze sprzedaży, również stacje radiowe odmawiały emisji utworów z płyty, zaś ówczesna krytyka niezwykle chłodno przyjęła album.
Jednak album The Velvet Underground & Nico został życzliwie przyjęty przez muzyczną awangardę jeszcze na przełomie lat 60 i 70, głównie w Niemczech przez tamtejszą awangardową scenę zwaną Krautrockiem; słynne okładki dwóch pierwszych albumów Kraftwerk przedstawiających pachołki inspirowane były właśnie słynnym bananem z The Velvet Underground & Nico.
Album przez szerszą rzeszę muzyków i krytyków został doceniony dopiero dekadę po wydaniu; wywarł wówczas silny wpływ na punk rocka i na wczesny nurt rocka industrialnego tworzonego przez Throbbing Gristle i Cabaret Voltaire. Siłą rzeczy album zaczął wpływać na wykonawców dekady lat 80, poczynając od awangardowych Sonic Youth i The Legendary Pink Dots, przez synth pop reprezentowany m.in. przez OMD, Depeche Mode, Fad Gadget, Soft Cell, Ultravox czy Yello, po grunge z Nirvaną na czele oraz wykonawców z lat 90, takich jak Moby czy Radiohead.
Album The Velvet Underground & Nico jest jedną z najbardziej kultowych i najbardziej wpływowych płyt w historii muzyki. W 2003 roku album znalazł się na 13. miejscu listy 500 albumów wszech czasów według pisma Rolling Stone.


Deus Ex Machina - debiutancki album formacji Agressiva 69 założonej w Krakowie w 1988 roku przez wokalistę Tomka Grocholę i gitarzystę Jacka Tokarczyka. Muzycy od samego początku inspirowali się w głównej mierze twórczością Ministry i The Young Gods, choć nie bez znaczenia w ich twórczości były wpływy ówczesnych Cabaret Voltaire, The Mission czy Nine Inch Nails.
Początki lat 90 w polskiej muzyce zdominowane były przez zespoły post-grunge'owe faworyzowane przez publiczne radio i TV, z drugiej zaś strony popularnością cieszyła się tandeta disco polo, toteż tworzenie niemal zupełnie nowej, a przynajmniej mało znanej na polskim rynku ambitnej i trudnej muzyki było obarczone sporym ryzykiem. Niemniej duet Agressiva 69 nie zważał na przeciwności związane z brakiem zainteresowania ze strony znanych producentów muzycznych czy brakiem, a nawet utrudnianiem promocji niezależnej muzyki przez radio i TV. Pomocną dłoń do młodych muzyków wyciągnęła niemiecka wytwórnia SPV zajmująca się wyszukiwaniem i promocją niezależnych wykonawców spod znaku muzyki elektronicznej, dzięki czemu w 1992 Agressiva 69 mogła nagrać kasetę z debiutanckim materiałem. Ich muzyka w tamtym czasie opierała się na prostych środkach; archaicznym automacie perkusyjnym z lat 80, samplerach, hałaśliwych riffach gitary i niemal black metalowym, gardłowym i wrzaskliwym wokalu Tomka Grocholi.
Album otwiera numer dość odmienny od reszty albumu - Misery - oparty na lodowatej i wibrującej elektronicznej przestrzeni typu "strings", opatrzonej wysokimi klawiszowymi zagrywkami i ociężałym beatem automatu perkusyjnego. Utwór utrzymany jest w klimacie elektronicznego gotyku.
Całkowicie różna jest następna kompozycja, Agressiva 2069, oparta na energicznym i hałaśliwym riffie gitary, niezwykle szybkim pulsie automatu perkusyjnego oraz odległej elektronicznej przestrzeni poprzetykanej elektronicznymi efektami dźwiękowymi.
Zawieszeni W Próżni charakteryzuje się prostym automatycznym beatem sekcji rytmicznej, odległą i chłodną elektroniczną przestrzenią, mocnymi metalowymi riffami gitary, choć nie tak agresywnymi jak w Agressiva 2069 oraz głębokim gardłowym wokalem Tomka Grocholi. Piosenka wyposażona jest w dość nieoczekiwane Interlude z jazzowym motywem saksofonu na falującym syntezatorowym tle kończącym utwór.
Stary Bóg ma bardziej industrialny wymiar; kompozycja jest kolaboracją mechanicznego rytmu automatu perkusyjnego, głębokiego basowego pulsu i chłodnej elektronicznej przestrzeni uwieńczonej hałaśliwym riffem gitarowym. Dość podobną strukturę posiada Ted Suicide, choć rytm, mimo mechaniczności, jest nieco wolniejszy za to bardziej wyrazisty i skomplikowany. Również bardziej rozbudowane są riffy gitarowe, zaś sekcja basowa jest oszczędniejsza i subtelniejsza.
Zamaskowany charakteryzuje się łamaną rytmiką oraz lodowatą i wysoką elektroniczną przestrzenią dominującą nad riffami gitarowymi, które stanowią jej uzupełnienie.
W Fast Food wyraźnie słychać wpływy twórczości Ministry z albumu The Mind is a Terrible Thing to Taste; numer wyposażony jest w potężne i energiczne uderzenie automatu perkusyjnego, chłodną elektroniczną przestrzeń i agresywne, hałaśliwe riffy gitarowe.
Fire & Water z kolei wyposażony jest w dość prosty i schematyczny rytm automatu perkusyjnego i potężne riffy gitarowe; elektronika stanowi tu trzeciorzędne, dość odległe tło, którego w zasadzie prawie nie słychać. Fire & Water jest przykładem klasycznego rockowo-gotyckiego numeru.
Tytułowa Deus Ex Machina to najlepszy moment płyty; utwór ma zdecydowanie industrialny klimat poczynając od transowej rytmiki, przez industrialny puls sekwencera, po uzupełniające utwór riffy gitary; całość dość mocno przypomina klimaty Nine Inch Nails pierwszej połowy lat 90.
Kończący podstawowy set albumu Koniec Dnia opiera się o głęboką i lodowatą elektroniczną przestrzeń i tym razem bardziej odległe, choć ostre riffy gitarowe oraz delikatne klawiszowe solówki; rytmika z kolei oscyluje od ciężkiego industrialnego tempa, by stopniowo przyśpieszyć, osiągając wręcz morderczą prędkość, aby potem znów wrócić do stanu początkowego.
Tak jak się spodziewano, album Deus Ex Machina nie przyniósł Agressivie sukcesu komercyjnego, również krytyka nie przyjęła go zbyt przychylnie, jednak album utorował drogę zespołowi do dalszej kariery; dziś jest uważany za kultowy i pionierski w swojej wymowie.
Na pewno była to jedna z pierwszych prób łączenia gotyku, industrialu i metalu w Polsce; wyraźnie słychać, że młody zespół nie jest jeszcze okrzepły. Dojrzałość miała następować wraz z kolejnymi albumami, bowiem albumem Deus Ex Machina zespół zwrócił na siebie uwagę ambitnych muzyków; krótko po wydaniu Deus Ex Machina skład Agressivy 69 poszerzył się o Bodka Pezdę (syntezatory), byłego gitarzystę legendarnego Made in Poland Sławomira Leniarta oraz klawiszowca Roberta Tutę.
Wznowienie albumu z 2019 roku nakładem Requiem Records zostało uzupełnione o utwory bonusowe: covery Agressiva 2069 w wykonaniu zespołów Męczenie Owiec i Astheria. Ten pierwszy zespół prezentuje bardziej punkową interpretację utworu, zaś drugi bardziej gotycko-metalową.
Całą setlistę albumu zamyka współczesny remix Agressiva 2069 - Kings in White MO Remix, całkowicie zmieniony nie tylko muzycznie, ale także wokalnie. Wokal Tomka Grocholi, choć w krzykliwym tonie, jest znacznie łagodniejszy. Muzycznie remix oscyluje gdzieś między klimatami The Prodigy, a Yello; jest to jeden z niewielu przykładów remixu lepszego nawet od oryginału.
Entertainment Trough Pain

--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


PawelP
Niedoświadczony
Posty: 24
Rejestracja: 24 sie 2019, 12:18
Lokalizacja: Wałbrzych
Jestem muzykiem: Tak
Ulubieni wykonawcy: Steve Roach, Max Corbacho, Altus (Mike Carss)
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 35
Status: Offline

Post #116495 autor: PawelP » 09 lip 2020, 22:48

Tak dla odmiany do elektroniki wszelakiej tłukę ostatnio Mylene Farmer

https://www.youtube.com/watch?v=yH8Ksfym1I8

https://www.youtube.com/watch?v=aT8UUCPJPcQ&list=PLPXNxMlj5lBD1JQdsgDHBcSpcmbow7DoT&index=11

Może to i "Popelina", ale raz kiedyś zakochałem się w jej głosie i nie mogę się uwolnić :oops:

Prawie cała płyta "Avant Que l'Ombre..." z 2005 roku jest świetna. Jak dla mnie klasa.

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Depeche Gristle
Twardziel
Posty: 607
Rejestracja: 27 lip 2009, 17:36
Lokalizacja: Wrocław
Jestem muzykiem: Nie wiem
Płeć: Nieokreślona - Nieokreślona
Status: Offline

Post #116540 autor: Depeche Gristle » 30 sie 2020, 13:35

Dead Can Dance - Spleen And Ideal, 1985;
*****
Style: neofolk, rock elektroniczny, ambient, clod wave, dark wave, new wave, post punk, experimental
Obrazek


Spleen and Ideal - drugi album studyjny australijskiej formacji Dead Can Dance, który ukazał się 25 listopada 1985 roku nakładem kultowej niezależnej wytwórni 4AD.
Spleen and Ideal jest zdecydowanym odejściem od post-punkowego i new wave'owego stylu z debiutanckiej płyty zespołu w kierunku muzyki inspirowanej średniowiecznym folkiem oraz spirytyzmem podszytymi ambientem, mistycyzmem i szerokim zastosowaniem tradycyjnych instrumentów ludowych, co też w końcu stanowiło wizytówkę twórczości Dead Can Dance.
Tytuł albumu zaczerpnięty został od "Spleen et Idéal" - zbioru wierszy francuskiego poety Charlesa Baudelaire.
Fakt odejścia Dead Can Dance od stylistyki z debiutanckiego albumu słychać już od samego początku Spleen and Ideal; otwierający album utwór De Profundis (Out of the Depths of Sorrow) oparty jest na głębokiej ambientowej przestrzeni łączącej wysokie brzmienia smyków z brzmieniami niskimi i organowymi. W tle słychać sporadyczne uderzenia kotłów i dzwonów, na tym wszystkim zawieszony został spirytystyczny wokal Lisy Gerrard, który w finale utworu ustępuje miejsca męskim kościelnym chórom.
Instrumentalny Ascension rozpoczyna się od orkiestracji na tle niskiego basowego brzmienia, z czasem kompozycja przechodzi w drugą część opartą na tym samym niskim brzmieniu, ale oplecionym lodowatą przestrzenią ambientu, elektronicznego szumu i niezwykle wysoko zawieszoną żeńską wokalizą.
Circumradiant Dawn w całości oparta jest na tradycyjnych instrumentach smyczkowych i strunowych; pierwsze stanowią przestrzeń i tło jednocześnie, drugie zaś uzupełnienie. Kompozycja odwołuje się do tradycji średniowiecznej Europy, co dodatkowo podkreśla mistyczny wokal Lisy Gerrard.
W Cardinal Sin śpiewanym przez Brendana Perry'ego, słychać new wave'owe echa z pierwszego albumu Dead Can Dance, przede wszystkim w sekcji perkusyjnej i basowej, sama warstwa muzyczna ma bowiem zdecydowanie bardziej orkiestrowy charakter.
Również new wave'owe echa przebijają się w niezwykle dynamicznej sekcji automatu perkusyjnego utworu Mesmerism, który łączy mroczne, nisko grane elektroniczne tło ze smyczkową przestrzenią i energicznymi partiami tradycyjnych instrumentów strunowych. Całości dopełnia łagodny, acz pełen mistycyzmu wokal Lisy Gerrard.
Enigma of the Absolute to pierwszy z klasycznych i znanych utworów Dead Can Dance; partie klawesynu, gitary, smyków i rytmicznego bębnienia kotłów tworzą kołyszącą strukturę neofolkowego utworu, pełnego mistycyzmu dodaje głęboki wokal Brendana Perry'ego.
Śpiewany przez Brendana Perry'ego Advent jest częściowym powrotem do new wave'owych klimatów, co uwidacznia się w dynamicznych sekcjach rytmicznej i basu, przestrzeń stanowi chłodna elektronika uzupełniona o brzmienia wokalizujące i wysokie wokalizy. Odległe partie fortepianowe i gitarowe tworzą jedynie dopełnienie.
Avatar jest kolaboracją post punka w stylu Joy Division i New Order w warstwie perkusyjno-basowej z bliskowschodnimi klimatami muzycznymi w partiach delikatnych zagrywek cytry, odległej i chłodnej elektronicznej przestrzeni, która w trakcie trwania kompozycji zagęszcza się, oraz w partiach wokalnych Lisy Gerrard.
Album zamyka śpiewany przez Brendana Perry'ego hipnotyzujący zarówno w warstwie rytmicznej, muzycznej, jak i wokalnej numer Indoctrination (A Design for Living), w którym przebijają się echa new wave, rocka elektronicznego, ambientu i mistycyzmu - a więc wszystkiego tego, co reprezentuje sobą twórczość Dead Can Dance.
Album Spleen And Ideal, choć stanowi jeszcze preludium do dalszej twórczości Dead Can Dance, a przede wszystkim jest przetarciem przed klasycznym, następnym albumem zespołu - Within the Realm of a Dying Sun - uważany jest za pierwszy prawdziwy album Dead Can Dance, na którym bez wątpienia zespół wypracował i po raz pierwszy zaprezentował swój własny niepowtarzalny styl i wizerunek.
Niewątpliwie jest to jeden z najbardziej kultowych albumów lat 80. Wydawnictwo osiągnęło nawet pewien sukces komercyjny, docierając do drugiego miejsca brytyjskiej listy albumów niezależnych UK Indie Chart.
Entertainment Trough Pain

--------------------------------------------

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Sublime
Twardziel
Posty: 603
Rejestracja: 16 lis 2013, 19:44
Lokalizacja: Wałbrzych
Jestem muzykiem: Nie wiem
Ulubieni wykonawcy: Depeche Mode / TD / Klaus / Autechre / VdGG
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Status: Offline

Post #116552 autor: Sublime » 09 wrz 2020, 3:21

Ostatnia płyta ARC, której jeszcze nie przesłuchałem do tej pory, czyli Church. Miłe uczucie odpalić całość i po paru minutach wiedzieć, że źle nie będzie. Shreeve i Boddy... jedni z niewielu, którzy (jakiegokolwiek krążka się nie wybierze) nie rozczarowują błędnymi wyborami, przesadzonymi eksperymentami.
Sublime

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta

Awatar użytkownika

Lord Rayden
Habitué
Posty: 1116
Rejestracja: 31 mar 2004, 2:59
Lokalizacja: Breslau
Jestem muzykiem: Nie
Ulubieni wykonawcy: TD, Klaus Schulze, BKS, Rainbow Serpent, TM Solver, Neue Berliner Schule
Płeć: Mężczyzna - Mężczyzna
Wiek: 52
Status: Offline

Post #116553 autor: Lord Rayden » 09 wrz 2020, 19:30

Wolfgang Flur i U96 - Transhuman (2020)
https://www.discogs.com/U96-Wolfgang-Fl ... e/15870594

Spotkanie (nie pierwsze) byłego członka Kraftwerk i panów od słynnego "przeboju" Das Boot przerobionego na techno z muzyki z filmu o niemieckim okręcie podwodnym.
Ta kolaboracja przyniosła krążek na którym łatwo odróżnić utwory Flura (kraftwerkowe) i U96 (techno, trance). Nie mówię,że nie były tworzone wspólnie ale kawałki Transhuman czy znany wcześniej ZukunftMusic to takie typowe robotyczne granie w stylu Kraftwerk i te utwory bardziej mi się podobają od propozycji bardziej techno od U96.
Nowa płyta Kraftwerk mogłaby brzmieć jak utwory Flura a nawet iść w stylu drugiego kawałka Hamburg / Dusseldorf, gdzie wpływ nowoczesnego tanecznego grania na stare brzmienia jest znośny. Przyznam jednak,że jest coś w tej płycie bo chętnie jej słucham z Tidala, już kilka razy.
Lord Rayden
Tangerine Dream Fan from Poland

Link:
BBcode:
HTML:
Ukryj linki do posta
Pokaż linki do posta


Wróć do „Recenzje”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Studio Nagrań : Zastrzeżenia